MY FALL SEASON CLASSICS

26.10.2018

 

 

sweater – H&M

trousers – H&M

trench – vintage

belt – vintage

shoes – Adidas Originals 

bag – Atomy

ring – vintage 

 

Carrie Bradshaw miała swoje niezawodne buty, które dodawały jej skrzydeł, a były nimi szpilki od Manolo Blahnika. I mimo, że mam z Carrie trochę wspólnego, co do tej kwestii jesteśmy zupełnie różne. Jeśli miałabym wybrać buty, w których mogę codziennie stawiać czoła światu byłyby to zdecydowanie białe sneakersy. Przede wszystkim cenię sobie wygodę i noszę tylko te rzeczy, w których czuję się swobodnie. Chyba, że mówimy o zimie – wtedy zakładam na siebie tyle warstw, że nie czuję żadnej swobody i jestem pewna, że gdybym dostała bilet na Grenlandię, idealnie wtopiłabym się w tłum eskimosów. Ale jest mi ciepło i to dla mnie najważniejsze. Tu pojawia się kolejna istotna dla mnie kwestia – funkcjonalność tego, co noszę. Biorąc pod uwagę jaki tryb życia prowadzę, każda wolna chwila jest na wagę złota, więc nie chcę jej marnować na zastanawianie się co na siebie włożyć. Tak więc cieszę się, że udało mi się stworzyć bazę, dzięki której mogę bez problemu łączyć ubrania i mieć pewność, że będzie to dobrze wyglądało. Ciemnogranatowy lub beżowy trencz, sweter w neutralnym kolorze, białe lub czarne rurki, sneakersy i torba o ciekawej formie zawsze dobrze się sprawdzą.

 

 

Carrie Bradshaw had reliable shoes in which she could conquer the world and as you probably know I’m talking about Manolo Blahnik’s high heels. Although I have some things in common with Carrie, we are completely different about the shoes issue. If I had to choose shoes in which I can face the world every day, it would definitely be white sneakers. Above all, I value comfort and wear only things in which I feel comfortable. Unless we’re talking about winter – then I put on me so many layers that I don’t feel any freedom and I’m sure that if I got a ticket to Greenland, I would perfectly blend into the crowd of eskimos. But I’m warm and that’s the most important thing for me. And there we have another important issue for me – the functionality of what I wear. Considering my lifestyle, every free moment is worth its weight in gold, so I don’t want wasting it on figuring out what to wear. So I’m glad I have in my base wardrobe, thanks to which I can easily combine clothes and be sure that it’ll look good. Navy blue or beige trench coat, sweater in neutral color, white or black skinny jeans, sneakers and bag with interesting form always work well.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Katarzyna Karczmarz

AUTUMN LAZINESS

16.10.2018

 

 

t-shirt – second hand 

jacket – second hand

trousers – Pull&Bear

shoes – Vagabond 

bag – Atomy 

necklace – H&M

ring – vintage

 

Nie wiem czy to jesień tak na mnie wpływa, ale ostatnio trochę się rozleniwiłam się w kwestii moich ubraniowych wyborów. Najczęściej wygląda to tak, że zakładam czarny t-shirt, golf lub sweter i jedyną rzeczą jaka mi pozostaje to jaki kolor jeansów do tego włożyć. Ale tłumaczę to sobie, że to dobry znak, bo jeśli tak błahe rzeczy jak ubrania nie zaprzątają mi głowy, to znaczy, że mój umysł ma do ogarnięcia wiele ciekawszych i ważniejszych spraw i że wyszukane stylizacje nie są mi potrzebne, żeby czuć się dobrze ze samą sobą i być szczęśliwą. Poza tym, po tak wielu latach myślę, że udało mi się wypracować mój własny styl i wiem w czym dobrze się czuję i wyglądam. Nie jestem typem osoby, która lubi być w centrum uwagi, dlatego moje swetry w neutralnych kolorach i jeansy idealnie się sprawdzają.

W końcu udało mi się znaleźć idealną torebkę, która sprawi, że nawet najprostszy zestaw nabiera wyjątkowego charakteru. Jest to produkt naszej rodzimej marki Atomy. Ręcznie szyte torby są wykonane z dbałością o najmniejszy szczegół  i mają minimalistyczne, geometryczne formy. To, co jednak mi się najbardziej podoba to idea z jaką są tworzone. Są to stuprocentowo polskie produkty,  zaprojektowane tak, aby w jak najbardziej ekonomiczny sposób wykorzystać materiał. Każdy, nawet najmniejszy skrawek skóry, który pozostaje jest wykorzystywany do produkcji mniejszych akcesoriów takich jak paski, szlufki czy zawieszki. 

 

 

I don’t know if it’s because of autumn but recently I’ve been a little lazy when it comes to my clothing choices. Most often I wear a black t-shirt, golf or sweater and the only thing I have to do is decide what color of jeans to choose. But I explain to myself that it’s a good sign because if such trivial things as clothes don’t bother me, it means my mind has to deal with many more interesting and important issues and I don’t need sophisticated looks to feel good about myself and to be happy. Besides, after so many years I think  I managed to work out my own style and I know in which clothes I feel and look good. I’m not the type of person who likes to be in the center of attention, so my sweaters in neutral colors and jeans work perfectly.

Finally I managed to find the perfect bag which adds charm even to the simplest looks. This is a product of our native brand Atomy. Hand-sewn bags are made with attention to the smallest detail and have minimalistic, geometric forms. What I like the most is the idea with which they are created. They are 100% Polish products designed to use the material in the most economical way. Even the smallest piece of leather remained after production is used to make smaller accessories such as belts, loops and pendants.
 
 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Katarzyna Karczmarz

 

 

HELLO AUTUMN

06.10.2018

 

 

trench coat – second hand

golf – H&M

trousers – second hand

shoes – Adidas Originals Superstar 

bag – Mango 

necklace – H&M

ring – vintage

 

Nawet nie wiecie jak się cieszę, że nadeszła wreszcie jesień. Pomimo tego, że lubię wszystkie pory roku, to właśnie ona jest najbliższa mojemu sercu. Uwielbiam, gdy świat zamienia się w złoto-pomarańczową krainę, pod butami skrzypią wielobarwne liście, a na targu można kupić okazałe dynie i pieczone kasztany. Albo, gdy zaczyna delikatnie padać i w powietrzu unosi się rześki zapach deszczu. Nie ma nic lepszego niż chłodne wieczory, kiedy można się otulić kocem i oglądać filmy z kubkiem gorącej herbaty w ręku. Wreszcie mogę wyjąć z dna szafy moje ukochane swetry, płaszcze, szale i czapki. A nie ma przyjemniejszego uczucia niż otulenie się czymś miękkim i ciepłym, gdy wieje chłodny wiatr, a temperatura sprawia, że najchętniej nie wytykałoby się nosa z domu. Jednak chyba moją ulubioną częścią jesieni jest sezonowe jedzenie. Moją kuchnię opanowuje wtedy imbir, cynamon, miód, jabłka, grzane wino i sok z malin mojej babci (mówię Wam, jest najlepszy). 

Mam nadzieję, że miło spędzacie weekend. Gdy dopadnie Was jesienna chandra, wypijcie gorącą czekoladę i obejrzyjcie pod kocem ulubiony serial.

 

 

I can’t even tell you how happy I am that finally is autumn. Although I like all seasons, it’s closest to my heart. I love when the world turns into golden-orange land, when colorful leaves creak under shoes and at the market you can buy  pumpkins and chestnuts. Or if it starts to rain and the air smells so fresh. There is nothing better than cool evenings when you can cover yourself with a blanket and watch movies with a cup of hot tea in your hand. Finally I can take out from the bottom of the wardrobe my beloved sweaters, coats, scarves and hats. And there’s no better feeling than to wrap yourself in something soft and warm when the cold wind is blowing and the temperature makes you want to stay at home forever. However, my favorite part of autumn is seasonal food. In my kitchen is  so much ginger, cinnamon, honey, apples, mulled wine and raspberry juice from my grandma (I tell you, it’s the best).

Hope you have a good weekend! When you get an autumn blues, drink hot chocolate and watch your favorite series under the blanket.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Ilona Matievskaya

POSTCARD FROM BUDAPEST

30.08.2018

 

 

Po powrocie z Budapesztu pomyślałam, że fajnie byłoby się z Wami podzielić informacjami, jak wygodnie zwiedzać, co zobaczyć i gdzie można zrobić sobie najpiękniejsze zdjęcia. Z przyjaciółkami miałyśmy zaledwie trzy dni, aby lepiej poznać to miasto i mogę zdecydowanie powiedzieć, że to wystarczyło, żeby się w nim zakochać. Nie chodzi mi tylko o monumentalne, bogato zdobione budowle, które naprawdę robią wrażenie, ale przede wszystkim o klimat tego miasta, wszechobecną zieleń, wąskie uliczki, kamienice z pięknymi starymi drzwiami i klamkami (brzmi to dość dziwnie, ale naprawdę je uwielbiam; zrobiłam z zachwytu tyle zdjęć, że wystarczyłoby na osobnego posta) i ogrom miejsc, z których rozpościera się widok na całe miasto.

A oto kilka wskazówek:

1. Najlepiej zaplanować wyjazd na co najmniej cztery dni. Nam zabrakło właśnie jednego, aby zwiedzić Wyspę Małgorzaty, ale na pewno to nadrobię kolejnym razem.

2. Mieszkałyśmy w dogodnej lokalizacji, więc poruszałyśmy się po mieście komunikacją – tramwajami, autobusami i metrem. Najbardziej opłaci się kupować bilety 24- godzinne grupowe (można je kupić już dla dwóch osób).

3. Podczas zwiedzania najlepiej podzielić sobie Budapeszt na trzy części – Buda (po prawej stronie Dunaju), Peszt (po lewej stronie) i Wyspa Małgorzaty. Większość ciekawych miejsc w poszczególnych częściach miasta jest obok siebie, więc tak jest najwygodniej.

 

When I came home from my Budapest trip, I thought it would be a good idea to share with you how to sightseeing in a comfortable way, what is worth to see and where you can take beautiful pictures. With my friends we had just three days to get to know this city but I can say I’m totally in love with it. It’s not just because of the monumental, richly decorated buildings but above all because of the magical atmosphere of this city, ubiquitous greenery, narrow streets, tenements with tenements with beautiful old doors and door handles (I know it could sounds strange but I really love them; I took so many pictures that I could prepare a separate post with them) and lots of places from which you can see the whole city. 

And that’s my tips:

1. It’s good idea to plan your trip for at least four days. We were in Budapest three days and we needed just a one more to visit Margaret Island but I’ll do this next time.

2. We lived in a convenient location so we moved around the city by public transport – trams, buses and metro. It’s worth to buy a 24-hour group tickets (you can buy them even for just two people).

3. During sightseeing divide the city into three parts – Buda (on the right side of the Danube), Pest (on the left side) and Margaret Island. Most of interesting places in individual parts of the city are next to each other so it would be the most convenient.

 

BUDA – prawa strona Dunaju (the right side of Danube)

 

Chain Bridge

 

 

Najlepiej przejść się tam o wschodzie słońca, kiedy nie ma na nim tłumów turystów i połyskuje na złoto w promieniach słońca. Z mostu jest piękny widok na Pałac Królewski (zdjęcie poniżej).

It’s worth to go there at sunrise when there are no crowds of tourists and it’s gold in the sunshine. From the bridge there’s a beautiful view of the Royal Palace (picture below).

 

 

Mostem najlepiej przejść na drugą stronę i wejść na Basztę Rybacką. Zaraz obok znajduje się Kościół św. Macieja. Też polecam przyjść tam rano, bo później te miejsca są bardzo zatłoczone i tracą swój urok.

When you took beautiful photos, go across the bridge and enter the Fisherman’s Bastion. Next to it is the Church of Saint Matthias. I recommend to go to these places in the morning because later they are  very crowded and lose their charm.

 

 

Baszta Rybacka, która jak dla mnie wygląda jak zamek z Disneya 

Fisherman’s Bastion for me looks like a Disney castle

 

 

 

Kościół św. Macieja / St. Matthias Church 

 

 

 

Na zachód słońca warto wejść (lub wjechać kolejką; bilet w jedną stronę kosztuje 3 euro) na Zamek Królewski. Rozpościera się z niego widok na całe miasto. Jeśli akurat traficie, zobaczycie świecący Chain Bridge (na początku mieni się na zielony kolor, który później przechodzi w żółto-pomarańczowy).

For sunset it’s worth to enter the Royal Castle (you can take the cable car too, one way ticket costs 3 euros). And there you’ll have a view of the whole city. With any luck, you’ll see a glowing Chain Bridge (at the beginning it shimmers of green color that later turns into yellow-orange).

 

Widok na Parlament z Zamku Królewskiego 

A view of the Parliament from the Royal Castle

 

Chwilę później niebo niemal płonęło

A moment later the shy was burning

 

Most Elżbiety / Elisabeth Bridge

 

Most Wolności / Liberty Bridge

 

 

Wzgórze Gellérta, z którego jest piękny widok na całe miasto 

Gellért Hill and the view of the whole city

 

 

PESZT – lewa strona  Dunaju (the left side of Danube)

 

Parlament / Parliament

 

Lepiej udać się tam co najmniej godzinę wcześniej, bo żeby wejść do środka trzeba kupić bilet, a wycieczki z angielskim przewodnikiem czasami dość szybko się wyprzedają. Koszt to 1200 HUF (ok. 17 zł) za bilet ulgowy i 2200 HUF (ok. 30 zł) za normalny.

It’s better to go there at least an hour earlier because to go inside you need a ticket and tours with an English guide sometimes sell out quickly. The cost is 1,200 HUF for reduced ticket and 2,200 HUF for regular one.

 

 

 

 

Sala obrad / The Council Chamber

 

 

 

Bazylika św. Stefana / St. Stephen Basilica

 

Można wykupić bilet (koszt 500 HUF, czyli ok. 7 zł), żeby wejść na kopułę, z której rozpościera się widok na całe miasto. Niedaleko znajduje się zabytkowa ulica Andrássy, która została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Po drodze warto też zajrzeć do Węgierskiej Opery Państwowej. Jeśli będziecie mieli możliwość to wykupcie sobie wejściówkę (koszt 1300 HUF, czyli ok. 17 zł), aby dokładnie ją obejrzeć. Niestety podczas naszego pobytu w Budapeszcie główna sala była zamknięta z powodu remontów, ale z pewnością to nadrobię w przyszłości.

You can buy a ticket (cost 500 HUF) to enter the dome from which there’s a view of the whole city. Near to the basilica is the historic Andrássy street which is on the UNESCO World Heritage List. On the way, you can visit the Hungarian State Opera. If you’ll be able to, buy a ticket (cost 1300 HUF)) to see it carefully. Unfortunately, when we were in Budapest, the main hall was closed due to renovations but for sure I’ll visit it again in the future. 

 

Nadal Bazylika św. Stefana / still St. Stephen Basilica

 

 


Andrássy út 

 

 

 

Wnętrze Opery / Inside the Opera

 

 

 

A poniżej zbiór różnych zdjęć, które według mnie idealnie oddają klimat Budapesztu.

And there you have some photographs which for me perfectly shows the atmosphere of Budapest.

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało w komentarzach lub w wiadomościach :)

If you have any questions, let me know in comments or in DM :)

 

 

VINTAGE SHIRT

25.08.2018

 

 

shirt – vintage

shorts – vintage Levis

shoes – Converse 

necklace – H&M

 

            Po kilku pracowitych tygodniach udało mi się odwiedzić moich bliskich i w końcu zrealizować długo planowany wyjazd z moimi przyjaciółkami, które znam całe życie. A nie ma nic lepszego niż spędzanie czasu z ludźmi, z którymi rozumiemy się niemal bez słów i dokładanie kolejnych cudownych momentów do puli wspomnień, które udało nam się zgromadzić przez lata. Chociaż naszym punktem docelowym był Budapeszt, spędziłyśmy dwa dni w Krakowie. I mimo, że nie da się w pełni zwiedzić tego pięknego miasta w tak krótkim czasie, udało nam się poczuć czarujący klimat tego miejsca. Pospacerowałyśmy uroczymi uliczkami na rynku i Kazimierzu (który jest zdecydowanie moją ulubioną dzielnicą Krakowa), zahaczyłyśmy o Wawel i Sukiennice i odwiedziłyśmy MOCAK. Biorąc pod uwagę, że przez cały wyjazd temperatura sięgała 30 stopni, lekka koszula i jeansowe spodenki idealnie się sprawdziły.

P.S. Mimo, że jak mówi moja przyjaciółka, ta koszula wygląda jak z lat 80. z szafy taty, jest moją nową ulubienicą (mojej mamy zresztą też, bo już zdążyła pożyczyć). 

 

 

 

            After a few busy weeks I managed to visit my loved ones and finally realize a long-planned trip with my friends who I’ve known from the beginning of my life. And there’s nothing better than spending time with people with whom you understand each other almost without words and adding new special moments to the pool of memories which you’ve garnered for years. Although our destination was Budapest, we spent two days in Cracow. And even though it’s impossible to fully explore this beautiful city in such a short time, we managed to feel the magical atmosphere of this place. We was strolling along charming streets of town square and Kazimierz (which is definitely my favorite district of Cracow) and visited Wawel, Sukiennice and MOCAK. Considering that during the trip temperature reached over 30 degrees, thin shirt and jeans shorts worked perfectly. 

P.S. Although as my friend says this shirt looks like from the 80’s taken from my dad’s wardrobe, it’s my new favourite (I think my mom’s too because she’s already borrowed it). 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Kamila Gasiecka

 

PERFECT DRESS

11.08.2018

               

1.  Zara

2.  Mango

3.  Zara

 

Gdy mam do wyboru spodnie czy sukienkę to w większości przypadków zdecyduję się na pierwszą opcję. Głównie dlatego, że spodnie są według mnie wygodniejsze i bardziej funkcjonalne. Jednak gdy słońce nie chowa się za chmury przez cały dzień a temperatura sięga zenitu chętnie sięgam po sukienki. Ostatnio szukałam idealnej dla siebie i pomyślałam, że podzielę się z Wami tymi, które wpadły mi w oko. Najbardziej lubię te proste, koszulowe. 

P.S. Niektóre są na wyprzedaży, więc można je kupić w naprawdę dobrej cenie. 

 

 

 

1.  Zara

2.  Mango

3.  A2

 

When I have to choose between trousers and dress in most cases I’ll decide on the first option. Mainly because pants are more comfortable and functional to me. But when the sun doesn’t get behind the clouds all day long and the temperature hits the wall I happily wear dresses. Recently I’ve been looking for the perfect one for me and I thought it’d be nice to share with you my list. Mostly I love the simple, shirt-like ones. 

 

 

 

1.  Zara

2.  Zara

3.  Zara

TOTAL WHITE

4.08.2018

 

 

top – Mango

jeans – H&M

shoes – Adidas Superstar 

bag – Mango 

belt – vintage

necklace – H&M

 

             Wiem że narzekanie na piękną pogodę może dla niektórych brzmieć tak jakby ktoś się denerwował, że pani w cukierni nałożyła mu o jedną gałkę lodów za dużo i jeszcze polała deser sosem czekoladowym. Ale przewlekłe upały utwierdziły mnie tylko w przekonaniu, że jestem zdecydowanie zimnolubną osobą. Najchętniej spakowałabym walizkę i przeniosła się na Islandię, albo najlepiej na Grenlandię. Jednak póki co próbuję się ratować bardziej dostępnymi sposobami. Pomimo mojej niezmiennej miłości do czerni latem staram się przemycać jak najwięcej jasnych rzeczy do moich codziennych ubraniowych wyborów. Biorąc pod uwagę, że chodzenie po mieście, a już tym bardziej do pracy w stroju kąpielowym nie wchodzi w grę, total white look idealnie się sprawdzi. Może nie poczujecie się jak zanurzeni w basenie wypełnionym zimną wodą, ale takie ubrania choć trochę odbiją promienie słońca. Mam nadzieję, że dajecie sobie lepiej radę w okiełznywaniu ekstremalnych (jak dla mnie) temperatur. Jeśli macie jakieś sprawdzone sposoby koniecznie dajcie znać. Trzymajcie się ciepło!

 

 

             I know complaining about beautiful weather may sound the same as complaining about the lady in a pastry shop who give you a one scoop of your favorite ice cream more and add chocolate sauce on the dessert. But long-lasting heat-wave confirmed me in belief that I’m definitely a cryophilic person. I’d like to pack my suitcase and go to Iceland or preferably to Greenland. However, so far I try saving myself using more accessible ways. Despite my never-ending love for black, in summer I try wearing clothes in brighter colours. Considering that walking around the city and what’s more going to work in swimsuits is not an option, total white look works perfect. Maybe you won’t feel like immersed in a pool filled with cold water but bright clothes will reflect the rays of the sun even just a bit. I hope that you are better in harnessing the extreme (in my opinion) temperature. Take care!

 

 

 

 

 

 

fot. Kamila Gasiecka 

 

P.S. Do 28 sierpnia w warszawskiej Zachęcie można obejrzeć wystawę Koji Kamoji „Cisza i wola życia”. To, co mnie najbardziej urzekło w pracach artysty to tak kochany przeze mnie minimalizm, nienachalny przekaz i brak oczywistości. Jeśli będziecie mieli okazję, koniecznie ją zobaczcie. 

 

 

MEADOW

14.07.2018

 

 

top – H&M

linen trousers – Mango

shoes – Vans 

hat – H&M

 

 

„Wszyscy marzymy o jakichś bajkowych różanych ogrodach gdzieś za horyzontem zamiast po prostu cieszyć się różami, które zakwitły właśnie pod naszym oknem”. Te słowa pochodzą z książki Dale’a Carnegie „Jak przestać się martwić i zacząć żyć” i myślę, że na długo pozostaną w mojej pamięci. Wiadomo, że nikt nie jest w stanie dać nam gotowej recepty na szczęście, ale myślę, że otwartość umysłu i właśnie wykorzystywanie wolnych chwil, aby spędzać je z ukochanymi osobami robiąc proste rzeczy, na które często brak nam czasu mogą sprawić, że poczujemy się o niebo lepiej. Nie jestem typem człowieka, który potrafi długo usiedzieć w jednym miejscu i lubię mieć dużo rzeczy do robienia, ale niestety nie sprzyja to skupianiu się na tym co tu i teraz, bo żeby być dobrze zorganizowanym niestety trzeba wybiegać myślami w przyszłość. Jednak raz na jakiś czas lubię się wyłączyć choć na chwilę i skupić się na „małych rzeczach”, które są tuż na wyciągnięcie ręki. Dla mnie takimi różami, które kwitną tuż pod moim oknem są leniwe popołudnia w moim rodzinnym domu, kiedy mogę wziąć aparat, wyjść na długi spacer, poczytać książkę na świeżym powietrzu i nie myśleć o niczym innym. 

 

 

„We are all dreaming of some magical rose garden over the horizon instead of enjoying the roses that are blooming outside our windows today”. These words come from Dale Carnegie’s book „How to Stop Worrying and Start Living” and I think I’ll have them in my memory for a long time. It’s well known that no one is able to give us a ready-made prescription for happiness but I think an open-mindedness and using spare moment to spend it with loved ones doing simple things we often don’t have time for can make us feel so much better. I’m not a type of person who can stay at the same place for a long time and I like having a lot things to do but unfortunately it’s not conducive to focusing on what is here and now because if we want to be well organized, unfortunately, we have to keep our minds tuned to the future. However, once in a while I like turning off for a moment and focusing on the „little things” that are right at my fingertips. For me, the roses that are blooming outside my window today are lazy afternoons in my family home when I can take my camera, go for a long walk, read a book outdoor not thinking about anything else.

 

 

 

 

 

 

P.S. Mówi się, że zmiana fryzury to pierwszy krok do zmian w naszym życiu. Niby nie wierzę w takie powiedzenia, ale muszę przyznać, że od kiedy skróciłam włosy, poczułam się bardziej sobą (o ile to w ogóle możliwe) i każdego dnia dostaję zastrzyk pozytywnej energii. 

 

 

P.S. It is said that changing hairstyles is the first step to make some changes in our lives. I don’t believe in such sayings but I must say since I’ve cut my hair I feel more myself (if that’s possible) and get a powerful injection of positive energy every day. 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Kamila Gasiecka 

(the last one is mine)

 

COMING BACK

26.06.2017

 

 

top – H&M

culottes – Zara

bag – vintage

shoes – Vagabond 

earrings – vintage

 

Nie było mnie tutaj tak dawno, że gdy wzięłam się za pisanie, dosłownie zabrakło mi słów (co zdarza się naprawdę rzadko biorąc pod uwagę jak dużo mówię). Przez ten miesiąc „oddechu” od blogowania, na przemian uczyłam się, czytałam skrypty, robiłam notatki, projektowałam, malowałam, szyłam, konstruowałam ubrania, montowałam filmy i w międzyczasie po prostu starałam się ogarniać otaczającą mnie rzeczywistość. I w końcu nadszedł ten moment, że uświadomiłam sobie, że nawet ja nie posiadam super mocy i że czasami po prostu muszę odpuścić. Na szczęście jedną sesję mam już za sobą, a druga dobiega końca (jutro mam ostatni egzamin, więc trzymajcie za mnie mocno kciuki) i wszystko zaczyna wracać do normy. Już nie mogę się doczekać kiedy wreszcie będę mogła nadrobić książkowe zaległości (a moja lista jest naprawdę długa), wyjść na długi spacer i po prostu chwycić aparat i robić mnóstwo zdjęć. Wam polecam to samo – weźcie głęboki oddech, pomyślcie na co macie ochotę i po prostu to zróbcie. 

P.S. Jedna rzecz na pewno się nie zmieniła przez ten miesiąc. Nadal jestem zakochana w prostych biało-czarnych ubraniach.

 

 

 

I heven’t been here so long that when I started writing I literally ran out of words (what’s really rare for me taking into account how a lot I talk). During this „no blogging” month I was alternately learning, reading scripts, making notes, designing, painting, sewing, constructing clothes, making movies and in the meantime simply trying figure out my life. And finally has come the moment when I realized that even I don’t have a super power and sometimes I just have to let go. Fortunately, one session is behind me and the other is coming to an end (tomorrow I have the last exam so keep your finger crossed for me) and everything starts to get back to normal. I can’t wait to finally catch up on reading books (and my list is really long), go for a long walk and just grab a camera and take lots of photos. Really, do the same – take a deep breath, think what you want and just do it. 

P.S. One thing has certainly not changed this month. I’m still in love with simple black and white clothes.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Natalia Szukała

SUMMER VIBES

24.05.2018

 

 

dress – Mango 

shoes – Zara

bag – www.allegro.pl

watch – vintage

sunglasses – Marc by Marc Jacobs 

 

Pomimo tego, że zbliżające się dwie sesje nie dają o sobie zapomnieć, pogoda za oknem sprawia, że nie przestaję myśleć o wakacjach, a sukienki i spódnice na dobre opanowały moją szafę. Chociaż wakacje kojarzą się nam z kolorami, większość moich „letnich” ubrań jest w podstawowych kolorach – czerni (w której najlepiej się czuję), bieli i klasycznym blue jeans. Na zdjęciach z dzisiejszego posta mam na sobie moje ostatnie niezbędniki – prostą, krótką, czarną sukienkę, torbę koszyk (która obok „siatki” jest moją ulubioną w ostatnim czasie), ażurowe czółenka i duże czarne okulary (obowiązkowo, biorąc pod uwagę ile słońca dostarcza nam maj). Mimo, że bardzo cenię sobie prostotę i uniwersalne ubrania, ostatnio dałam się ponieść chwili i kupiłam koszulę w niebiesko-pomarańczowe kwiaty. Ale znając moją słabość do kwiatów, nawet mnie to nie dziwi. 

 

 

Although the upcoming two sessions don’t let me forget about themselves, the weather outside the window make me not stop thinking about the holidays and dresses and skirts have filled my wardrobe for good. Despite the holidays connotes with colours, most of my summer clothes are in basic colours – black (in which I feel the best), white and classic blue jeans. In today’s photos I’m wearing my recent essentials – simple short black dress, „basket” bag (this and the „fishnet” one are my favorite in recent times), fishnet shoes and big black glasses  (obligatory, taking into account how much sun we have in May). Although I value simplicity and universal clothes, lately I’ve got swept up in the moment and bought shirt in blue and orange flowers. But knowing my fondness for flowers it doesn’t surprise even me.