The Perfect Outfit #7

29.03.2018

 

 

 

 

 

trench coatMango

blouseArket

trousersZara

bag Mango

shoesAdidas Superstar

ringRosa Chains 

sunglassesBurberry

 

 

W dzisiejszym The Perfect Outfit same klasyki – czarna crewneck, spodnie z lekko rozszerzanymi nogawkami, torba shopper i białe sneakersy. Aby nie było zbyt prosto do całości dobrałam klasyczny trencz w kolorze khaki, złoty pierścionek i duże okulary. W ostatnim czasie taki zestaw mogłabym nosić codziennie.

***

In today’s The Perfect Outfit serie there are some classics – black crewneck, trousers with expanded legs, shopper bag and white sneakers. That wouldn’t be too simple I added a classic khaki trench coat, golden ring and big glasses. Recently I could wear this combo every single day. 

Miłego wieczoru! / Have a nice evening!

DAILY LOOK – TRENCH COAT AND WHITE SNEAKERS

24.03.2018

 

 

trench coat – second hand

mom jeans – Pull & Bear 

blouse – New Look

seakers – Adidas Superstar 

bag – Mango 

belt – vintage 

watch – Marc by Marc Jacobs 

 

Chociaż według kalendarza już od kilku dni mamy wiosnę, wychodząc na dwór ciężko mi w to uwierzyć. Mimo tego, że czasami przez okna wpadają do mojego pokoju lekkie promienie słońca i już rozbudza się we mnie nadzieja na miły i przyjemny spacer, czuję rozczarowanie, kiedy tylko wystawię nos za drzwi. Bo niestety jak to w życiu bywa, piękna okładka nie zawsze oznacza równie satysfakcjonującą zawartość. I to, że świeci słońce, nie oznacza, że nie przyjdzie się nam zmierzyć z wiatrem i mrozem.  Pomimo tego staram się już powoli opuszczać mój bezpieczny azyl i „odstawiać” typowo zimowe części garderoby (nie wiem czy to przez to, że naiwnie próbuję przywołać w ten sposób wiosnę, czy mam już po prostu dosyć ciągłego zakładania na siebie tony ubrań). Tak więc mój ukochany trencz i sneakersy (białe Superstary to mój ulubiony model, do tego stopnia, że kupiłam już drugą parę – są bardzo wygodne i uniwersalne) znowu zajęły zaszczytne miejsce wśród najczęściej noszonych przeze mnie elementów garderoby. I mimo, że w przyszłym tygodniu znowu będę musiała je zastąpić ciepłym płaszczem i kozakami, jest mi ciepło na sercu, że mogłam się nimi chociaż trochę nacieszyć. I wiecie co, jako, że ostatnio jestem zorientowana w pogodzie niczym pełnoetatowa pogodynka, pocieszę was, że jeszcze tylko tydzień i już na dobre pożegnamy zimę. Trzymajcie się ciepło. 

P.S. Jeśli macie ochotę chociaż na chwilę przenieść się w ciepłe miejsce pełne słońca, bujnej roślinności i soczystych brzoskwiń, koniecznie przeczytajcie książkę „Call me by your name” André Acimana (albo obejrzyjcie film na jej podstawie). Zabierze was w podróż do słonecznej Italii, gdzie będziecie mieli okazję zaznać prawdziwego la dolce vita. Kartka po kartce, nie tylko zagłębicie się w niezwykłą relację łączącą głównych bohaterów, ale także poznacie ich świat. Zapragniecie razem z nimi leżeć na trawie i czytać książki, zbierać owoce, kąpać się w stawie i przechadzać się pośród zielonych zagajników, które na swoich obrazach uwiecznił Monet.

 

 

Although according to the calendar it’s been spring for a few days, when I go outside I can’t believe that. Even though sometimes the sunlight comes through the window of my room and to my heart comes a hope for pleasure walk I’m very disappointed as soon as I set my foot outside. Beautiful cover doesn’t always mean such a rewarding content and that’s just a way it is. And  as you can see the sunshine doesn’t mean that you won’t have to face the wind and frost. Although I’m trying to leave my safe refuge and hide typical winter clothes (I don’t know if that’s because I’m foolishly trying to summon spring or I just can’t stand wearing tons of clothes on myself). So my beloved trench coat and sneakers (white Superstar is my favorite so I bought the second pair – they are very comfortable and universal) have taken the honorable place among „my frequently worn garments”. And although next week I’ll have to replace them with a warm coat and high boots I’m glad I could wear them even just for a few days. And guess what? As recently I’ve been oriented in weather as a full-time weather girl, I can comfort you that it’s just one more week and we’ll say goodbye to winter for good. Stay warm!

 

 

P.S. If you’d like to even just for a while move to the warm place full of sunshine, lush vegetation and juicy peaches, necessarily read a book „Call me by your name” by André Aciman (or see the film based on it). It’ll take you take you on a journey to the sunny Italy where you’ll have an opportunity to experience la dolce vita. Page after page you will not only dig deep into unusual relationship between the main characters but also you’ll see their world as they could see it. You’ll want to lay with them on the grass and read books, pick fruits, swim in the pond and taking walks through green groves which were captured by Monet on his paintings.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot.  Natalia Oumedjebeur 

CAPSULE WARDROBE – PERFECT TROUSERS

14.03.2018

 

 

jeans – Levis

white shirt – Cubus

earrings – & Other Stories 

 

Połowa XIX wieku. Pochodzący z Bawarii Oscar Levi Strauss zakłada w San Francisco firmę produkującą wytrzymałe spodnie dla farmerów i górników. Wykonywano je z jeansu – materiału przeznaczonego początkowo do produkcji namiotów. Kto by się spodziewał, że za kilkaset lat te spodnie staną się tak kultowe, że będą je nosili niemal wszyscy. Mimo tego, że już w latach 50. i 60. jeansy cieszyły się dużą popularnością – nosiły je gwiazdy ekranu takie jak Marilyn Monroe, Brigitte Bardot, James Dean i Marlon Brando – to prawdziwy przełom nastąpił w latach 80., kiedy to z jeansu zaczęto produkować niemal wszystkie elementy garderoby – koszule, kamizelki, spódnice i kurtki. Dobra passa jeansu trwa do dziś i chyba nikt z nas nie wyobraża sobie normalnego funkcjonowania bez pary ulubionych jeansowych spodni. Jeśli miałabym sprawdzić jakich ubrań mam najwięcej w szafie to jeansy byłyby w czołówce. Nie ma się co dziwić, biorąc pod uwagę jak są uniwersalne i wygodne. Moje ulubione fasony to klasyczne czarne rurki, granatowe Levisy i niebieskie mom jeans. 

 

 

It was the middle of the 19th century. In San Francisco Oscar Levi Strausss set up a firm producing tough trousers for farmers and miners. They were made of jeans – a material in the beginning intended for production of   tents. Whoever expected that in a few hundred years, jeans would be worn almost by everyone? Already in the 50’s and in the 60’s they’ve been very popular – movie stars like Marilyn Monroe, Brigitte Bardot, James  Dean and Marlon Brando were wearing them. But the breakthrough came in the 80’s when almost every article of clothing – shirts, skirts, jackets, vests were produced from jeans. The good streak of jeans continues today and probably nobody can imagine a normal functioning without it’s favourite pair of jeans. If I checked which kind of clothes I have the most in my closet, jeans would be in the lead. It shouldn’t have been a suprise, taking into account how they are universal and comfortable. My favorite cuts are classic black skinny jeans, navy Levis and blue mom jeans. 

 

 

 

CURRENTLY IN SHOPS

 

1. Zara /  2. Zara

 

3. Levis / 4. Pull & Bear

 

I N S P I R A T I O N S 

 

 

 

 

jeans – Zara

 

CURRENTLY IN SHOPS 

 

1. Zara / 2. Zara

 

3. Zara / 4. Levis 

 

I N S P I R A T I O N S 

 

 

 

 

 

jeans – Stradivarius 

sweater – Solar

 

CURRENTLY IN  SHOPS

 

1. Zara / 2. Levis 

 

3. Zara / 3. Mango 

 

I N S P I R A T I O N S

 

 

 

 

 

trousers – H&M

white shirt – Cubus

sweater – H&M

ring – YES

 

Oprócz jeansów, warto mieć w szafie chociaż jedną parę eleganckich spodni. Ja najczęściej noszę culottes, cygaretki i „garniturowe” z prostą nogawką. Nie lubię korporacyjnego stylu, dlatego często przełamuję bardziej „oficjalny” dół, „luźniejszą” górą. Tak do „materiałowych” spodni noszę najczęściej proste t-shirty, swetry i golfy (raczej unikam marynarek i koszul). Nie przepadam za obcasami (wyjątek stanowią dla mnie botki i sandały), dlatego zazwyczaj do całości zakładam sneakersy, baletki albo derby. Mało wysiłku, a efekt jest świetny. 

***

Besides jeans, it’s worth to have even a one pair of elegant trousers in your wardrobe. I mostly wear culottes, cigarette and „suit” straight leg trousers. I don’t like „corporate” style so I often break more „official” downs with more „casual” tops. So to the „material” trousers I wear most commonly simple t-shirts, sweaters and golfs. I’m not a fan of high shoes (my exceptions are ankle boots and sandals) and usually to all I wear sneakers, ballet flats or derby. A little effort but a great effect. 

 

CURRENTLY IN  SHOPS 

 

1. Zara / 2. Mango / 3. Uterque 

 

5. Mango / 6. & Other Stories / 7. Zara 

 

I N S P I R A T I O N S 

 

 

Miłego wieczoru! / Have a nice evening!

POSTCARD FROM ISRAEL

9.03.2018

 

Mimo tego, że uwielbiam pisać, czasami trudno mi jest wyrazić moje myśli i  uczucia za pomocą słów. Inspirowana wystawą „Travelling” Wojtka Wieteski, gdzie na podłodze rozciągała się duża maksyma  „Photographs are faster than words”, pozostawiam Was ze zdjęciami pięknego Eliatu, żebyście mogli chociaż w pewnym stopniu zobaczyć go moimi oczami. Starałam się jak najlepiej uchwycić klimat tego miejsca – błękit nieba, promienie słońca, bujną roślinność, lazur morza i przede wszystkim spokój. Kiedy tam byłam czas dla mnie stanął w miejscu. Po raz kolejny się przekonałam, że wystarczy się zatrzymać chociaż na chwilę, wziąć głęboki oddech, rozejrzeć się dookoła, żeby zauważyć jaki świat jest piękny. Agatha Christie napisała w swojej autobiografii „Nigdy nie wracaj do miejsc, w których byłeś szczęśliwy”, ja jednak jestem przekonana, że kiedyś wrócę do jednego z moich szczęśliwych miejsc.

 

 

Although I love writing, sometimes it’s really hard for me to express my thoughts and feelings in words. Inspired by the exhibition „Traveling” of Wojtek Wieteska, where was a big maxim „Photographs are faster than words” on the floor, I want to leave you with some photographs from beautiful Eilat. I hope you menage to see it through my eyes even just a little. I was trying to catch the climate of that place – blue sky, sunshine, lush vegetation, azure sea and what is the essential – peace. When I was there the time stood still for me. Once again I was assured that sometimes we need to stop just a while, take a deep breath, look around to see how beautiful the world is. Agatha Christie wrote in her autobiography „Never go back to a place you have been happy”. But I’m sure that some day I’ll come back to one of my happy places. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ABOUT LAST MONTHS – JANUARY & FEBRUARY

6.03.2018

I kolejne miesiące za nami. Tak naprawdę dopiero podczas wybierania zdjęć do dzisiejszego posta zdałam sobie sprawę jak intensywny był to dla mnie okres. W ciągu tych dwóch miesięcy sporo się działo – sesje na dwóch uczelniach, dwa większe wyjazdy, koncert, pokaz mody, wystawy. Tak więc nie mogłam narzekać na brak wrażeń. Bardzo mnie cieszy też fakt, że dni są coraz dłuższe i jesteśmy coraz bliżej wiosny, a co za tym idzie delikatnych promieni słońca wpadających przez okno o poranku, unoszącej się w powietrzu woni kwitnących kwiatów i spacerów, bez ryzyka zamarznięcia na sopel lodu. 

 

1. Uwielbiam fotografować stare kamienice / 2. Idealny poranek – magazyny, książki i kubek czarnej kawy / 3. Detale / 4. Wizyta w LeBrand 

 

1. Supersalon na Chmielnej – jedno z moich ulubionych miejsc, idealne dla miłośników książek, albumów i magazynów / 2. Niewielki sklepik na   Mysiej 3, gdzie można pooglądać (i kupić) obrazy i albumy fotograficzne /  3. Wystawa fotografii Wojtka Wieteski w Leica 6×7 Gallery na Mysiej 3 /           4. Piękne kapelusze w Lui Store 

 

Wojtek Wieteska „Travelling”

 

1. Najwyraźniej dobrze wyglądać można nawet w bluzie i dresach / 2. i 3. „Kreperia” i najlepsze pancakes jakie jadłam w życiu / 4. Jedna z moich ulubionych książek – „Mleko i miód” Kaur Rupi 

 

Praskie Muzeum Neonów w Soho Factory 

 

1. Dad & Daughter Day – koncert Depeche Mode w Łodzi / 2. Jedna z najprzyjemniejszych rzeczy, jakie można robić – oglądanie starych zdjęć /    3. Mała wielka miłość – Melka / 4. Moje codzienna ubraniowa baza

 

 1. i 4. Wizyta w showroomie The Odder Side (może to dziwne, ale ze wszystkich rzeczy w sklepie najbardziej mnie urzekł czerwony dywan widoczny na zdjęciu) / 2. Jedna z moich ulubionych ulic w Warszawie – Mokotowska / 3. Albumy ze zdjęciami moich ulubionych fotografów – Petera Lindbergha i Helmuta Newtona 

 

1. Look na eskimosa czyli puchówka, wełniana czapka i ogromne rękawiczki / 2. i 3. Regina Bar – odrobina Chinatown w Warszawie / 4. Jak zawsze nie mogłam się oprzeć, żeby sfotografować piękny zachód słońca

 

Obowiązkowo wizyta w Zachęcie. Miałam szczęście, bo za jednym razem akurat trafiłam na trzy wystawy. 

 

 

 

Najbardziej spodobały mi się prace Anny Ostoi, głównie ze względu na swoją różnorodność. Oprócz malowanych obrazów, można było podziwiać ciekawe kolaże i fotomontaże. Szczególnie urzekło mnie to, że w pracach  artystka wykorzystała materiały, które wielu z nas mogłoby uznać za śmieci – stare gazety, kamienie, plastikowe opakowania czy już istniejące zdjęcia. 

 

Na kolejnej wystawie zaprezentowano prace jednego z najważniejszych klasyków sztuki XX i XXI wieku – ormiańskiego artysty Sarkisa. W swojej twórczości w metaforyczny sposób stara się poruszać ważne problemy współczesnego świata. W Zachęcie oprócz widocznej na zdjęciu tęczy pojawiły się przetworzone w neony sentencje i liczne fotografie. 

 

Wystawa prac Marii Anto. Z pośród 60 zaprezentowanych dzieł, najbardziej spodobały mi się odrealnione obrazy, przypominające wizje senne. 

 

 

1. i 4. Stor Cafe i piękny stolik, który najchętniej zabrałabym do mojego mieszkania / 2. Lookbook na wiosnę/lato 2018 Magdy Butrym – mojej ulubionej polskiej projektantki / 3. Mój  przytulny sypialniany kącik 

 

Wizyta w showroomie Zofii Chylak i Le Petit Trou

 

 

Backstage przed pokazem Bizuu

 

 

Kiedy myślę o kolekcji Bizuu na wiosnę/lato 2018 to pierwsze co mi przychodzi na myśl to bogactwo kolorów, printów i dodatków. W pierwszej części pokazu na wybiegu pojawiło się dużo zwiewnych długich sukien, często w florystyczne printy, ozdobionych falbankami, koronkami i plisami. Ubrania były delikatne i dziewczęce. Natomiast druga część pokazu była bardziej rock’n’drollowa. Modelki nosiły jeansy z dziurami, koszulki, bluzy i  bombery z napisami i charakterystycznym dla Rolling Stonesów motywem – ustami z językiem. Jeśli chodzi o dodatki, moją uwagę przykuły nakrycia głowy – lakierowane kaszkiety, berety i materiałowe opaski, a także duże okulary przeciwsłoneczne i kolorowe skarpetki wystające z butów. 

 

Mój pokazowy look – welurowa sukienka w kwiaty i długie czarne kozaki 

 

 

 

GaliLu – idealne miejsce dla miłośników pięknych zapachów. W ofercie można znaleźć nie tylko perfumy, ale też mydełka i świeczki.   

 

Nie ma nic lepszego niż świeże pieczywo w sobotni poranek

 

Podczas powrotu z Zakopanego razem z moimi najbliższymi odwiedziliśmy piękny i bardzo klimatyczny Kraków

 

Najlepsze combo – blue jeans & white shirt

 

Mam nadzieję, że post się spodobał i choć trochę zainspirował Was do odwiedzenia niektórych miejsc.  Miłego wieczoru!