MY GREAT-GRANDMA’S BAG

12.06.2017

White shirt – Cubus / Jeans – Zara / Ballerinas – Mango / Bag – inherited from my great-grandma

Wspomnienia… Według mnie najcenniejsza rzecz, jaką posiadamy. Uwielbiam stare rzeczy, ponieważ często za nimi kryją się kawałki jakieś historii. Torebka z dzisiejszych zdjęć to pamiątka, którą odziedziczyłam po mojej ukochanej prababci Ani. Babcia kupiła ją w 1970 roku na ślub swojego syna Wojtka. Myślę, że  jest ona idealnym odzwierciedleniem charakteru mojej babci. Babcia była delikatną, skromną, pełną ciepła i miłości osobą. Nie lubiła się zbytnio stroić. Myślę, że jej styl można by było określić słowami niewymuszonej elegancji. Jej obraz, który najbardziej zapadł mi w pamięć – babcia siedząca w ogrodzie w błękitnym sweterku z broszką w kolorze bursztynu i dużym słomkowym kapeluszu. Jej ulubionymi kwiatami były róże i myślę, że babcia byłą taką różą – delikatną, kruchą i piękną. Mimo tego, że zmarła jak miałam dziewięć lat to doskonale ją pamiętam – jej opowieści z czasów drugiej wojny światowej, piosenki i wiersze, których uczyła mnie i moją siostrę i ciastka holenderskie, które zawsze miała schowane w szufladzie. Mimo tego, że już jej nie ma to cieszę się, że mam chociaż rzecz, która sprawia, że czuję jej obecność. Na pierwszy rzut oka to zwykła torebka, ale dla mnie jest ona częścią babci.

***

Memories… I think the most precious things in our lives. I love vintage things because in them are saved pieces of one’s history. The bag from today’s post I inherited from my great-grandmother Anna. She bought it in 1970 for her son’s weeding. This bag is the perfect reflection of my grandma’s character. She was gentle, modest, full of warm and love person. She didn’t like to gussy up. I think her style I can call the simple elegance. The picture, which I remember the most is my grandma sitting in the garden, wearing a blue sweater with brooch in the colour of amber and a big straw hat. Her favourite flowers were roses and I think she was such a rose – gentle, tender and beautiful. Although she died when I was nine I remember her very well – her stories about World War II, poems and songs, which she was teaching me and my sister and biscuits she has in a drawer. Although she’s not still here, I’m very happy to have a thing, which make me feel her presence. At a glance it’s just a bag but for me it’s a part of my grandma.

fot. Agnieszka Maciejewska

KEEP IT SIMPLE

30.05.2017

t-shirt – H&M / skirt – H&M / shoes – Renee / bag – Omely

Też tak czasami macie, że gdy tylko się obudzicie, jedynym czego pragniecie to pozostać do końca dnia w łóżku? Mimo tego, że wakacje zbliżają się wielkimi krokami a pogoda jest coraz piękniejsza, takie dni zdarzają mi się ostatnio bardzo często. Wtedy ostatnią rzeczą, którą się przejmuję jest to, co mam na siebie włożyć. W takich sytuacjach ratują mnie najprostsze rozwiązania. Dzisiaj, gdy wychodziłam na uczelnię założyłam prosty biały t-shirt, czarną spódniczkę i czarne Conversy. Gdy jednak szykuje nam się wieczorne wyjście i nie mamy zbytnio ochoty ani czasu eksperymentować z ubraniami wystarczy zamienić trampki na wysokie sandały, a ogromną shopperkę (bez której nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania) na małą elegancką torebkę i voilà!

***

Do you sometimes have a day when the only thing you need after awakening is staying  all day in bed? Despite the fact that holidays is right around the corner and the weather is more and more beatiful, I’ve had lots of these days recently. Then the last thing I have on my mind is what to wear. In these situations the best are simple solutions. Today when I was going to my university I wore a simple white t-shirt, black skirt and black Converse. When we have a night meeting and we don’t have the willingness and time to experiment with our look it would be enough to change the trainers into high sandals and the big shopper (which I couldn’t live without) into small elegant bag and voila!

fot. Natalia Oumedjebeur

THE GIRL IN BLACK

28.05.2017

Dress – Mango / Shoes – Zara / Bag – Michael Kors / Hat – Stradivarius

„Czerń jest praktyczna, wygodna, bezpieczna, nie wymaga szczególnej pomysłowości. Jest swego rodzaju wytrychem: dobra wszędzie i na wszystko. Łagodzi kształty i tuszuje błędy”.

Bądź paryżanką gdziekolwiek jesteś

W mojej szafie dominują trzy kolory – czerń, biel i szarość. Nie lubię eksperymentować na polu kolorystycznym, bo mam wrażenie, że właśnie w neutralnych brawach wyglądam najlepiej, a Coco Chanel mawiała, że Najlepszy kolor na świecie to taki, który na tobie dobrze wygląda.

Czerń jest zdecydowanie moim faworytem. Jest ponadczasowa, praktyczna, bezpieczna, a tworzenie stylizacji z jej użyciem jest banalnie proste. Ponadto stanowi idealne tło dla każdej rzeczy. Dzisiaj zdecydowałam się na prostą czarną sukienkę. Żeby dodać całemu lookowi odrobiny oryginalności postawiłam na detale – kapelusz, torbę z dodatkiem bieli i skórzane wiązane baletki w kolorze brudnego różu, które idealnie sprawdzają się podczas letnich spacerów. Nie obcierają, są lekkie i idealnie przepuszczają powietrze. Całość mimo prostoty, ma swój urok. Idealnie sprawdza się tu powiedzenie, że diabeł tkwi w szczegółach.

***

„Black is practical, convenient, safe, it doesn’t need special ingenuity. It is such a passkey: it is good for everything and everywhere. It eases sahapes and hush mistakes up”.

How to be Parisian wherever you are

In my wardrobe dominate three colours – black, white and grey. I don’t like experimenting in this field. I think I look best in neutral colours and Coco Chanel said that The best colour in the whole world is the one that looks good on you.

Black is definitely my favorite. It is timeless, practical, safe and makes creating outfits very easy. What is more, it is a perfect background for every single thing. Today I decided to wear a simple black dress. I wanted to give some originality to my look so I focused on details – hat, bag with white element and lace-up leather ballerinas in colour of dirty pink. They are perfect for summer walks. They are gentle, don’t wipe, and perfectly pass the air up. The outfit despite being simple is charming too. I have a well-known adage on my mind – the devil’s in the detail.

fot. Agnieszka Maciejewska

HELLO SUNSHINE

20.05.2017

t-shirt – H&M / top – vintage / jeans – Pull&Bear / shoes – Stradivarius / watch – Marc by Marc Jacobs

Witajcie kochani!

Lato zbliża się wielkimi krokami, a my wreszcie możemy cieszyć się piękną pogodą. Świeci słońce, temperatura jest coraz wyższa. Naszedł więc najwyższy czas, aby zrobić małe porządki i schować ciepłe swetry,  płaszcze i szale na dno szafy.

Gdy tylko wyjrzałam dzisiaj przez okno, od razu zapragnęłam włożyć coś z mojej letniej garderoby. Wybrałam delikatny, satynowy top z koronką. Trend bieliźniany od kilku sezonów cieszy się dużą popularnością i od razu przypadł mi do gustu, bo bardzo lubię subtelne, delikatne, minimalistyczne ubrania. Sukienki przypominające halki, piżamowe koszule, topy na na cienkich ramiączkach dodadzą romantycznego charakteru niemal każdej stylizacji. Ja dzisiaj wybrałam bezpieczniejszy wariant i dlatego założyłam pod top zwykłą bawełnianą koszulkę.  W bardziej odważnej wersji mogłam go połączyć ze skórzaną ramoneską, czarnymi rurkami i sandałami na szpilce.

***

Hello everyone!

Summer is right around the corner and we finally can enjoy beautiful weather to the full.  Sun is shining and temprature is higher and higher. It’s the high time to put warm sweaters, coats and scarves to the bottom of our wardrobes.

When I looked through the window in the morning, immediately I wished to wear something from my summer clothes. I chose the lace satin top. Clothes looking like pyjamas have been very popular since several seasons. I fell in love with this trend at first sight because I love subtle and minimalistic clothes. Dresses looking like slip, pyjamas shirts, lace tops add romantic character to almost every outfit. Today I chose less risky version and that’s why I wore an usual cotton t-shirt under the top. In more spunky version I would set it with leather jacket, black skinny jeans and high sandals.

fot. Agnieszka Maciejewska

Przygotowałam dla Was małe zestawienie bieliźnianych topów, które ostatnio mi wpadły w oko. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie. Miłego sobotniego poranka!

***

I prepared for you some propositions of tops. I hope you’ll find something for you. Have a nice Saturday morning!

Zara

Zara

Mango

Stradivarius

Stradivarius

Bershka

Bershka

Moye

Mango

 

VINTAGE DENIM JACKET

10.05.2017

hat – Stradivarius / jacket -vintage / t-shirt – H&M / skirt – sewed by me / ankle boots – Vagabond

Chyba każdy ma w szafie kilka swoich „niezbędników”. Do mojej listy w zeszłym roku dołączyła denimowa kurtka. Za każdym razem, gdy potrzebuję czegoś mniej eleganckiego niż marynarka, ale bardziej wyjściowego niż bluza z kapturem, to okrycie okazuje się świetnym rozwiązaniem. W moim rodzinnym domu szafa na korytarzu pełni funkcję „przechowalni” na ubrania, których nie nosimy przez dłuższy czas i w życiu bym się nie spodziewała, że kryje aż tak wiele skarbów. Podczas zeszłorocznych letnich porządków wśród sterty zakurzonych rzeczy znalazłyśmy z siostrą trzy jeansowe kurtki. Ja przygarnęłam lekko spraną oversizową, a Marysia wzięła dwie pozostałe. Jak się później okazało kiedyś nosiła je moja mama.

Zeszłe lato należało właśnie do denim jackets. Podczas robienia zakupów w sieciówkach co chwilę natykałam się na kurtki podobne do mojej.  Nie brakowało ich również na wybiegach. Projektanci najczęściej zestawiali je z sukienkami boho i w total looku ze spódniczką lub spodniami. To niebywałe jak moda zatacza koło. Co chwilę pojawiają się nowe trendy, aby później na kilka sezonów „zapaść w sen” i obudzić się za kilka lat. Przykładem jest właśnie jeansowa kurtka. Kiedy moja mama schowała ją na dno szafy, pewnie przez myśl jej nie przeszło, że za kilkanaście lat będzie to jedno z moich ulubionych ubrań.

Probably everyone has some „must-haves” in his wardrobe. Last year to my list joined a denim jacket. Every time I need something less elagant than blazer but more chic than hoodie I put on me this kind of outerwear. In my family house the wardrobe in the hall is like a ”repository” for clothes which we haven’t worn for a long time. I’d never expect that it hides so many treasures inside. During last year’s summer-cleaning among pile of dusty clothes me and my sister found three vintage denim jackets. I took a little faded oversize one and my sister took the other ones. Later it turned out that at some time they belonged to my mom.

Last summer belonged exactly to denim jackets. During a shopping in popular chain stores I often saw jackets which was looking very similar to mine. They appeared on catwalks too. Fashion designers most often joined them with boho dresses and in total look with skirt or trousers. It’s incredible how fashion goes round in circles. Every now and again come new trends, then they „hibernate” and finally wake up in a few years. The perfect example is a denim jacket. When my mom put it on the bottom of  wardrobe, she probably didn’t think that after several years it would be one of my favourite clothes.

fot. Agnieszka Maciejewska

Poniżej przygotowałam dla was kilka modeli denimowych kurtek, które w ostatnim czasie najbardziej mi się spodobały. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie. Miłego wieczoru!

I prepared for you some propositions of denim jackets from popular chain stores. I hope you’ll find something for you. Have a nice evening!

Stradivarius

Pull&Bear

Pull&Bear

H&M

Mango

Mango

Bershka

MOM JEANS

01.05.2017

mom jeans – Pull& Bear / blouse – Zara / shoes – Stradivarius / Belt – vintage / watch – Marc by Marc Jacobs / jewellery – YES

Ines de La Frassange – była modelka, która pozowała m.in. dla magazynów  „Elle”, „Vogue” i „Madame Figaro”, wieloletnia muza Karla Lagerfelda, obecnie projektantka i autorka światowych bestsellerów, w których daje czytelniczkom wskazówki jak wyglądać jak prawdziwa paryżanka. Można ją bez wątpienia nazwać uosobieniem paryskiego szyku i ikoną mody. Ale co ma Ines de La Frassange do tematu dzisiejszego wpisu, czyli mom jeans? Pomimo tego że ten typ spodni od kilku sezonów nie znika ze światowych ulic i social mediów, autorka bestsellera „Paryski szyk” nie ma o nich pozytywnej opinii: „Skoro i tak stronimy od ulegania trendom, nie ma mowy, byśmy poddały się temu, który deformuje naszą sylwetkę”.

Spodnie typu mom były bardzo popularne w latach 90. Wówczas ukazywał się serial „Beverly Hills 90210”. Jednym z elementów garderoby głównych bohaterek – Brendy, Kelly i Donny były właśnie mom jeans. Trend ten bardzo szybko wkradł się do szaf fanek serialu. Z czasem jednak te spodnie wyszły z łask i stały się jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów damskiej garderoby. Co więc sprawiło że te na pozór niekobiece i zniekształcające figurę spodnie ponownie stały się hitem? Odpowiedź jest prosta – przede wszystkim wygoda.

Sama od kiedy w trzeciej klasie podstawówki kupiłam swoje pierwsze rurki nie brałam pod uwagę żadnych spodni z szerszą nogawką. Najczęściej nosiłam klasyczne czarne, bo pasowały do wszystkiego i miałam wrażenie że zawsze dobrze w nich wyglądam. Wszystko się zmieniło kiedy pierwszy raz podebrałam z szafy mojej młodszej siostry proste niebieskie jeansy z dziurami, które były na mnie o dwa rozmiary za duże. W życiu bym nie pomyślała że będę w nich się aż tak komfortowo czuła. Od tamtej pory zaczęłam bardziej eksperymentować ze spodniami. Do gry wkroczyły różne odcienie denimu, przetarcia, a przede wszystkim różne szerokości. Te które mam na sobie na zdjęciach z dzisiejszego posta zajmują pierwsze miejsce w rankingu moich ulubionych spodni. Cenię je przede wszystkim za to że w zależności od tego z czym je połączę mogę uzyskać zarówno elegancki jak i casualowy efekt. Z pewnością jeszcze nie raz pokażę je wam na blogu w innych odsłonach.

Ines de La Frassange – ex-model, who posed e.g. for „Elle”, „Vogue” and „Madame Figaro” magazines, a long-term Karl Lagerfeld’s muse, currently a fashion designer and an author of world bestsellers, in which she advises how to look like Parisian. Doubtless she can be called the epitome of Parisian style and the fashion icon. But why I’m telling about Ines de La Frassange when the title of my post is mom jeans? Despite the fact that this type of trousers is often seen on the streets and in social media for several seasons, the author of bestseller „Parisian chic” doesn’t have a good opinion about them. She told: „Since we avoid following trends, there’s no way to accept that one which deform our figures”.

 Mom jeans were very popular in the 90s. At that time came out „Beverly Hills 90210”. Mom jeans were a part of main characters’ – Brendy, Kelly and Donna wardrobe. Fans of this series gladly followed that trend. But with time mom jeans became unfashionable and they were one of the most controvercial part of ladies wardrobe. What makes these seemingly unattractive and making our figures deformed jeans a hit? The answer is easy – a convenience.  

When I was in the third class of primary school I bought my first pair of skinny jeans and I didn’t consider any trousers with wider pantlegs. I usually wore a classic black ones, because they fit to most of my clothes and I had a feeling that I was always looked good in them. Everything changed when I took from my sister’s wardrobe a pair of straight blue ripped jeans, which were two sizes too big for me. Before I’d never thought that I could feel so good in them. Since then I’ve started to experiment with trousers. I’ve been trying different shades of denim, wipes and widths. Mom jeans which I am wearing on the photos from today’s post are my best. What I like the most in them is the fact that they can become elagant and casual depending on what I will wear to them. I’m sure that I will show you them on my blog in different ways soon.

fot. Natalia Oumedjebeur