MEADOW

14.07.2018

 

 

top – H&M

linen trousers – Mango

shoes – Vans 

hat – H&M

 

 

„Wszyscy marzymy o jakichś bajkowych różanych ogrodach gdzieś za horyzontem zamiast po prostu cieszyć się różami, które zakwitły właśnie pod naszym oknem”. Te słowa pochodzą z książki Dale’a Carnegie „Jak przestać się martwić i zacząć żyć” i myślę, że na długo pozostaną w mojej pamięci. Wiadomo, że nikt nie jest w stanie dać nam gotowej recepty na szczęście, ale myślę, że otwartość umysłu i właśnie wykorzystywanie wolnych chwil, aby spędzać je z ukochanymi osobami robiąc proste rzeczy, na które często brak nam czasu mogą sprawić, że poczujemy się o niebo lepiej. Nie jestem typem człowieka, który potrafi długo usiedzieć w jednym miejscu i lubię mieć dużo rzeczy do robienia, ale niestety nie sprzyja to skupianiu się na tym co tu i teraz, bo żeby być dobrze zorganizowanym niestety trzeba wybiegać myślami w przyszłość. Jednak raz na jakiś czas lubię się wyłączyć choć na chwilę i skupić się na „małych rzeczach”, które są tuż na wyciągnięcie ręki. Dla mnie takimi różami, które kwitną tuż pod moim oknem są leniwe popołudnia w moim rodzinnym domu, kiedy mogę wziąć aparat, wyjść na długi spacer, poczytać książkę na świeżym powietrzu i nie myśleć o niczym innym. 

 

 

„We are all dreaming of some magical rose garden over the horizon instead of enjoying the roses that are blooming outside our windows today”. These words come from Dale Carnegie’s book „How to Stop Worrying and Start Living” and I think I’ll have them in my memory for a long time. It’s well known that no one is able to give us a ready-made prescription for happiness but I think an open-mindedness and using spare moment to spend it with loved ones doing simple things we often don’t have time for can make us feel so much better. I’m not a type of person who can stay at the same place for a long time and I like having a lot things to do but unfortunately it’s not conducive to focusing on what is here and now because if we want to be well organized, unfortunately, we have to keep our minds tuned to the future. However, once in a while I like turning off for a moment and focusing on the „little things” that are right at my fingertips. For me, the roses that are blooming outside my window today are lazy afternoons in my family home when I can take my camera, go for a long walk, read a book outdoor not thinking about anything else.

 

 

 

 

 

 

P.S. Mówi się, że zmiana fryzury to pierwszy krok do zmian w naszym życiu. Niby nie wierzę w takie powiedzenia, ale muszę przyznać, że od kiedy skróciłam włosy, poczułam się bardziej sobą (o ile to w ogóle możliwe) i każdego dnia dostaję zastrzyk pozytywnej energii. 

 

 

P.S. It is said that changing hairstyles is the first step to make some changes in our lives. I don’t believe in such sayings but I must say since I’ve cut my hair I feel more myself (if that’s possible) and get a powerful injection of positive energy every day. 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Kamila Gasiecka 

(the last one is mine)

 

COMING BACK

26.06.2017

 

 

top – H&M

culottes – Zara

bag – vintage

shoes – Vagabond 

earrings – vintage

 

Nie było mnie tutaj tak dawno, że gdy wzięłam się za pisanie, dosłownie zabrakło mi słów (co zdarza się naprawdę rzadko biorąc pod uwagę jak dużo mówię). Przez ten miesiąc „oddechu” od blogowania, na przemian uczyłam się, czytałam skrypty, robiłam notatki, projektowałam, malowałam, szyłam, konstruowałam ubrania, montowałam filmy i w międzyczasie po prostu starałam się ogarniać otaczającą mnie rzeczywistość. I w końcu nadszedł ten moment, że uświadomiłam sobie, że nawet ja nie posiadam super mocy i że czasami po prostu muszę odpuścić. Na szczęście jedną sesję mam już za sobą, a druga dobiega końca (jutro mam ostatni egzamin, więc trzymajcie za mnie mocno kciuki) i wszystko zaczyna wracać do normy. Już nie mogę się doczekać kiedy wreszcie będę mogła nadrobić książkowe zaległości (a moja lista jest naprawdę długa), wyjść na długi spacer i po prostu chwycić aparat i robić mnóstwo zdjęć. Wam polecam to samo – weźcie głęboki oddech, pomyślcie na co macie ochotę i po prostu to zróbcie. 

P.S. Jedna rzecz na pewno się nie zmieniła przez ten miesiąc. Nadal jestem zakochana w prostych biało-czarnych ubraniach.

 

 

 

I heven’t been here so long that when I started writing I literally ran out of words (what’s really rare for me taking into account how a lot I talk). During this „no blogging” month I was alternately learning, reading scripts, making notes, designing, painting, sewing, constructing clothes, making movies and in the meantime simply trying figure out my life. And finally has come the moment when I realized that even I don’t have a super power and sometimes I just have to let go. Fortunately, one session is behind me and the other is coming to an end (tomorrow I have the last exam so keep your finger crossed for me) and everything starts to get back to normal. I can’t wait to finally catch up on reading books (and my list is really long), go for a long walk and just grab a camera and take lots of photos. Really, do the same – take a deep breath, think what you want and just do it. 

P.S. One thing has certainly not changed this month. I’m still in love with simple black and white clothes.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Natalia Szukała

SUMMER VIBES

24.05.2018

 

 

dress – Mango 

shoes – Zara

bag – www.allegro.pl

watch – vintage

sunglasses – Marc by Marc Jacobs 

 

Pomimo tego, że zbliżające się dwie sesje nie dają o sobie zapomnieć, pogoda za oknem sprawia, że nie przestaję myśleć o wakacjach, a sukienki i spódnice na dobre opanowały moją szafę. Chociaż wakacje kojarzą się nam z kolorami, większość moich „letnich” ubrań jest w podstawowych kolorach – czerni (w której najlepiej się czuję), bieli i klasycznym blue jeans. Na zdjęciach z dzisiejszego posta mam na sobie moje ostatnie niezbędniki – prostą, krótką, czarną sukienkę, torbę koszyk (która obok „siatki” jest moją ulubioną w ostatnim czasie), ażurowe czółenka i duże czarne okulary (obowiązkowo, biorąc pod uwagę ile słońca dostarcza nam maj). Mimo, że bardzo cenię sobie prostotę i uniwersalne ubrania, ostatnio dałam się ponieść chwili i kupiłam koszulę w niebiesko-pomarańczowe kwiaty. Ale znając moją słabość do kwiatów, nawet mnie to nie dziwi. 

 

 

Although the upcoming two sessions don’t let me forget about themselves, the weather outside the window make me not stop thinking about the holidays and dresses and skirts have filled my wardrobe for good. Despite the holidays connotes with colours, most of my summer clothes are in basic colours – black (in which I feel the best), white and classic blue jeans. In today’s photos I’m wearing my recent essentials – simple short black dress, „basket” bag (this and the „fishnet” one are my favorite in recent times), fishnet shoes and big black glasses  (obligatory, taking into account how much sun we have in May). Although I value simplicity and universal clothes, lately I’ve got swept up in the moment and bought shirt in blue and orange flowers. But knowing my fondness for flowers it doesn’t surprise even me. 

 

 

 

 

 

 

 

HIGH SANDALS

9.05.2018

 

 

trench coat – vintage 

blouse – Mango 

jeans – Zara

bag – Mango

shoes – Zara

watch – vintage 

 

Victoria Beckham kiedyś powiedziała: „W butach na płaskiej podeszwie zwyczajnie nie mogę się skupić”, a moja ukochana Carrie Bradshaw oddałaby ostatnie pieniądze za kolejną parę szpilek od Manolo Blahnika. Od kiedy kupiłam moje pierwsze szpilki starałam się zrozumieć fenomen wysokich butów. Wiecie jakie było moje ogromne rozczarowanie kiedy po kilku godzinach noszenia okazało się, że za pięknym wyglądem nie idzie wygoda? Zdałam sobie wtedy sprawę, że w życiu nie zamieniłabym na nie moich ukochanych sneakersów, trampek i baletek. Oczywiście nie pogardziłabym pięknymi szpilkami od Manolo Blahnika czy Rogera Viviera, ale podejrzewam, że przez większość czasu podziwiałabym je nie na mojej nodze, ale stojące na półce niczym muzealny eksponat. Bo choć wysokie szpilki dodają pewności siebie i sprawiają, że nogi stają się długie niemal do nieba, staram się omijać je szerokim łukiem. Z wysokich butów przyjemność sprawia mi tylko noszenie botków i sandałków. Tych z dzisiejszego posta mam już drugą parę. Są skórzane, wygodne i klasyczne, więc pasują niemal do wszystkich moich ubrań. I idealnie sprawdzają się nawet podczas wielogodzinnych tańców. 

 

 

Some time ago Victoria Beckham said: „I can’t concentrate in flats” and my dear Carrie Bradshaw would blow every last cent of her money to buy a new pair of Manolo Blachnik’s heels. Since I bought my first pair of high heels I’d been trying to understand the phenomenon of this kind of shoes. And do you know what was my huge disappointment when after a few hours of wearing them turned out that beautiful look doesn’t go hand in hand with the convenience? And I realized that I’d never exchange my beloved sneakers and ballets for them. Of course, I wouldn’t mind a pair of beautiful Manolo Blahnik or Roger Vivier heels but I think most of the time I’d admire them not on my feet but on the shelf like a museum exhibit. Because although high heels add self-confidence and make legs looking very long I try to give them a wide berth. When it comes to high shoes I take pleasure just from wearing ankle boots and sandals. These ones from today’s post I are my second pair. They are leather, comfy and classic so I can combine them with almost all my clothes. And they work out even during long time dancing. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Natalia Szukała

 

 

STRIPES

02.05.2018

 

 

linen shirt – H&M

white jeans – Mango

trench coat – second hand 

bag – Mango

shoes – Vagabond 

sunglasses – Marc by Marc Jacobs 

watch – Marc by Marc Jacobs 

 

Jeśli chodzi o wzory to mam do nich podobne podejście jak do kolorów – im mniej, tym lepiej. Nie wiem czy to już kwestia przyzwyczajenia, wygody czy strachu przed nieznanym, ale nie oszukujmy się – nigdy nie byłam barwnym pawiem, a raczej szarym wróbelkiem. Jedynym akceptowanym przeze mnie wzorem są paski (i kwiaty, ale też bez przesady). Uwielbiam je nosić szczególnie w sezonie wiosenno-letnim. Lniana koszula w paski, białe spodnie i siateczkowa torba przypominająca sieć rybacką sprawiają, że od razu przychodzi mi na myśl morze, szum fal, piasek skrzypiący pod stopami i słońce delikatnie parzące policzki. Nic tylko spakować walizkę i złapać pociąg jadący nad morze. 

 

 

 

As you may know my approach to patterns and colours is: the less them in my wardrobe, the better. I don’t know if it’s question of habit, convenience or the fear of the unknown but let’s face it – I’ve never been a colourful peacock but rather a grey sparrow. The only pattern accepted by me are stripes (and flowers but come on). I love wearing them especially in spring-summer season. Linen striped shirt, white jeans and mesh bag looking as a  fishing net make me think about sea, the sound of  the waves, sand creaking under the feed  and sun gently burning the cheeks. Nothing but pack your suitcase and catch a train to the sea. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Gabriela Jaczewska

CAPSULE WARDROBE – SPRING OUTERWEAR

26.04.2018

 

Mimo tego, że każdy z nas myśli już powoli o wakacjach, pogoda potrafi płatać figle i zmieniać się z godziny na godzinę. Gdy wychodzę rano z domu jest chłodno, później wychodzi słońce i robi się coraz cieplej, żeby pod wieczór znowu przypomnieć mi, że do wakacji jeszcze pozostało kilka miesięcy. Dlatego nie wychodzę z domu bez płaszcza, kurtki albo chociaż żakietu. I wolę później nosić okrycie w torbie albo trzymać je w ręce niż trząść się z zimna (a należę do grupy ludzi, którym niewiele trzeba, żeby zmarznąć). Pomyślałam więc, że zrobię mały research i poszukam dla was ciekawych kurtek jeansowych, ramonesek i trenczy. To moje top trzy okrycia wierzchnie na wiosnę. Mam nadzieję, że najdziecie coś dla siebie. 

***

Although most of us have been thinking about holidays already, the weather plays tricks and changes from hour to hour. When I leave my house in the morning it’s chilly, later the sun comes out and it’s more and more warm and the evening reminds me that it’s still a few months to summer. So I don’t leave my house without coat or jacket. I prefer putting it later in the bag or holding  in my hand to shivering from cold (and I’m a kind of person who doesn’t need so much to freeze). So I’ve thought it’d be a good idea to do a research and look for interesting jeans and leather jackets and trench coats. These are my top three when it comes to the outerwear. I hope you’ll find something for you. 

 

 

 

Gdyby nie brać pod uwagę warunków atmosferycznych, mogłabym do końca życia nosić trencz. Po długich poszukiwaniach, na swój idealny  trafiłam w zeszłym roku w second handzie. Kolejny na mojej liście był  klasyczny beżowy. Wydawać by się mogło, że z jego znalezieniem nie powinno być problemu biorąc pod uwagę jak bogata jest obecna oferta sieciówek. Ale nic bardziej mylnego. Zauważyłam, że wiele z dostępnych trenczy ma kolorowe wstawki i dziwne aplikacje i klamry. Nie wiem jak wy, ale ja od dłuższego czasu mam wrażenie, że im prostszego elementu garderoby szukam tym ciężej trafić na taki, który sprostał by moim oczekiwaniom. Na szczęście kilka tygodni temu udało mi się znaleźć to, czego szukałam, o czym mogliście się przekonać w ostatnim wpisie

***

Not taking into account the weather conditions I could wear trench coat for the rest of my life. After a long searches I found my perfect one in second hand. The next on my wishlist was a classic beige one. It’d seem that I shouldn’t have a problem with finding it taking into account how rich is the offer of popular clothes chain stores. Not even a little bit. I’ve noticed that most of available trench coats have colorful inserts or weird applications or buckles. I don’t know about you but I’ve had a notion that the simpler garment I’m looking for the more difficult it’s to find the one that meet my expectations. Luckily a few weeks ago I found the one I was looking for what you could see in my recent post

 

CURRENTLY IN SHOPS 

 

 

1. & Other Stories 

2. & Other Stories 

 

 

3. & Other Stories 

4. Mango

 

TAKE SOME INSPIRATION

 

 

 

 

Prosta jeansowa kurtka idealnie się sprawdzi jeśli chcemy dodać naszej stylizacji niezobowiązującego i lekkiego charakteru. Uwielbiam ją nosić do sukienek, prostych t-shirtów i czarnych jeansów. Jesienią i zimą czasami zakładam ją pod płaszcz jako „marynarkę”. Swoją denimową kurtkę przygarnęłam z szafy mojej mamy. Przede wszystkim spodobał mi się jej vintage charakter. Ma kolor delikatnie spranego niebieskiego jeansu i jest lekko ovesizowa (krojem przypomina trochę bomberkę). I mimo, że ma już swoje lata nie zamieniłabym jej na żadną inną. 

***

Simple jeans jacket it’s perfect when you want to add some casual character to your outfit. I love wearing it to dresses, simple t-shirts and black jeans. In autumn and winter sometimes I wear it under the coat as a „jacket”. My denim jacket I took form my mom’s closet. I like the most its vintage look. It’s in the colour of delicately faded blue jeans and oversize (it looks a little bit like a bomber jacket). And although it’s old enough I wouldn’t change it for another one. 

 

CURRENTLY IN SHOPS

 

 

1. Cheap Monday 

2. Pull & Bear 

 

 

3. Pull & Bear 

4. Cheap Monday 

 

TAKE SOME INSPIRATIONS 

 

 

 

Moim kolejnym niezbędnikiem jest skórzana czarna ramoneska. Podobnie jak jeansową kurtkę, czasami zakładam ją pod płaszcz jak marynarkę. Uwielbiam ją łączyć z denimem, prostymi t-shirtami i białą koszulą. Noszę ją też do klasycznych sukienek w neutralnych kolorach  i wyższych butów albo do eleganckich spodni, żeby trochę przełamać „korporacyjny” styl. 

***

My another essential is the black leather jacket. The same as my jeans one I sometimes wear under the coat as a „jacket”. I love combining it with denim, simple t-shirts and white shirt. I wear it with classy dresses in neutral colours and high shoes or to elegant trousers to break a little bit the „corporate” style. 

 

CURRENTLY IN SHOPS 

 

 

1. Acne Studios 

2. Mango

 

 

3. Mango 

4. Mango 

 

TAKE SOME INSPIRATIONS 

 

Mam nadzieję, że post się spodobał i znaleźliście w nim choć trochę inspiracji. Miłego wieczoru!

***

I hope you enjoy the post and you’ve found some inspirations. Have a nice evening!

PERFECT IMPERFECTIONS

19.04.2018

 

 

trench coat – vintage

shirt – Cubus

jeans – Mango

bag – vintage ( inherited from my great-grandmother, she bought it for her son’s weeding in 1970) 

ankle boots – Reserved 

watch and earrings – vintage

 

 

O mojej miłości do „staroci” wiecie już dawno. Na tą piękną synagogę z dzisiejszych zdjęć trafiłam już w zeszłe wakacje. Wykorzystałam ją nawet do jednego z moich letnich postów. Odpadający tynk, pokryte lekko mchem ściany, które już dawno przestały być białe, schodząca z drzwi farba nie czynią jej ani trochę mniej piękną. Wręcz przeciwnie, dla mnie jest jeszcze piękniejsza i bliższa mojemu sercu właśnie ze względu na te drobne niedoskonałości. Bo kto z nas jest doskonały? Nikt. I czasami właśnie te niedoskonałości, świadczą o naszej wyjątkowości. To, co z pozoru jest doskonałe może w rzeczywistości okazać się surowe i puste. Dobrze się na to patrzy, ale brakuje mu „tego czegoś”. Weźmy natomiast tą „starą, brzydką” synagogę. Jeśli spojrzymy na nią w słoneczny dzień, kiedy promienie słońca odbijają się od okien i rzucają na ściany światłocienie, kiedy dotkniemy pięknej mosiężnej klamki, efekt jest fascynujący.

 

 

You’ve known about my love to „old” things for a long time. This beautiful synagogue from today’s photographs I stumbled on last holiday. I used it to one of my summer posts too. Coming off the walls plasters, walls (which haven’t beed white for a long time) covered with the moss, peeling paint from the doors – all these things don’t make this synagogue a bit less pretty. Quite the opposite – for me they make it more beautiful precisely because of these imperfections. Because who is perfect? Nobody. And sometimes exactly these imperfections make us more special. What is apparently perfect at first sight can prove empty in reality. It’s nice to look at it but it lacks „this something”.  And now lets look at this „old and ugly” synagogue. When we look at it in a sunny day when the sunlight bumps off the windows and casts chiaroscuros on the walls, when we touch a beautiful brass door-handle the effect is stunning. 

 

 

 

 

 

fot. Agnieszka Maciejewska 

 

Miłego dnia! / Have a nice day! 

 

SPRING COSMETIC ESSENTIALS

15.04.2018

 

 

Każda pora roku wiąże się ze zmianami, również jeśli chodzi o pielęgnację skóry. A że ostatnio pojawiło się w mojej kosmetyczce sporo nowości, postanowiłam się nimi z Wami podzielić. Przygotowałam krótką listę pozycji, które zrobiły na mnie największe wrażenie i stały się moimi codziennymi niezbędnikami. 

 

 

Every season is linked to changes also when it comes to skin care. And because recently in my sponge bag there are some new stuff I decided to share them with you. I prepared a short list of cosmetics which impressed me the most and became my daily essentials.

 

 

Hydrolat różany i olej z nasion malin Ministerstwa Dobrego Mydła to ostatnio moje ulubione kosmetyki. Używam ich do porannej pielęgnacji. Po umyciu twarzy delikatnie spryskuję ją hydrolatem, a następnie po wchłonięciu wcieram w nią kilka kropelek olejku. Czasami nakładam jeszcze krem. Po tym „zabiegu” moja twarz jest odświeżona i promienna i  nawet niekonieczne jest nakładanie pudru. Najbardziej w tych kosmetykach lubię (oprócz tego, że cudownie pachną i pozostawiają skórę miękką i nawilżoną) to, że są przygotowywane w 100% z naturalnych składników. 

***

Rose herbal distillate and raspberry oil by Ministerstwo Dobrego Mydła are recently my favourite cosmetics. I use them for morning skin care. After washing my face I delicately spray it with herbal distillate. Later I rub a few drops of oil into my face. Sometimes I use a cream too. After this „treatment” my face is refreshed and bright and getting powder in it isn’t necessary. What I like the most in these cosmetics (instead of beautiful smell and making my skin soft and moistened) is the fact that they are 100% natural. 

 

 

Balsamy do ust marki Eos stosuję już od kilku miesięcy i jestem zadowolona z efektu. Nie dość, że pozostawiają skórę ust nawilżoną i miękką to jeszcze cudownie smakują i pachną. Mój ulubiony smak to malina i granat. Kolejnym plusem jest to, że kosmetyki tej marki są w 100% naturalne i większość z nich jest hypoalergiczna, więc spokojnie mogą je stosować osoby, które zmagają się z problemem wrażliwej skóry. 

***

Lip balms by Eos I’ve used for a few months and I’m satisfied with the result.  Not only they make lip skin moistened and soft but they smell and taste so nice. My favorite taste is raspberry and grenade. The additional advantage is the fact that Eos cosmetics are 100 % natural and most of them are hypoallergenic so they can be used even by people with skin problems.

 

 

Moje ulubione pomadki na wiosnę to matowa w kolorze brudnego różu (numer 33) z Inglota i numer 505 Rouge Illusion Bright Lipstick od Dr Ireny Eris, która na ustach przybiera kolor delikatnego brązu. Pierwsza przepięknie pachnie, a druga pozostawia na ustach delikatny połysk. 

***

My favorite lipsticks for spring are mat in a color of dirty pink (number 33) from Inglot and number 505 Rouge Illusion Bright Lipstick by Dr Irena Eris which makes mouth delicately brown. First one smells so beautiful and the second one has a subtle shine.

 

 

Wraz z nadejściem wiosny nadszedł czas na zmianę codziennego zapachu na nieco lżejszy. Moje ulubione wiosenno-letnie perfumy to Daisy Dream Marca Jacobsa. Zapach zawiera nuty jaśminu, gruszki, jeżyny,  kokosa, liczi i piżma. W torebce noszę też body lotion z tej samej serii, który wcieram w nadgarstki, żeby odświeżyć efekt w ciągu dnia. Na wieczorne wyjścia nadal  niezastąpione są dla mnie Black Opium od Yves Saint Laurenta. 

***

With the arrival of spring it’s time to change a daily perfume for something a little more subtle. My favourite spring perfume is Daisy Dream by Marc Jacobs. Its smell contains bites of jasmine, pear, blackberry, coconut, litchi and musk. In my bag I have a body lotion from Daisy Dream serie too which I rub into my wrists to refresh the effect during the day. For the night outs still my favorite perfume is Black Opium by Yves Saint Laurent. 

 

 

Moje ulubione kolory lakierów hybrydowych na wiosnę to numer 004 Classic Nude i 135 Frappe marki Semilac. Pierwszy z nich ma kolor delikatnego brudnego różu, a drugi to jasny nude. 

***

My favorite colours of hybrid nail polishes for spring are the number 004 Classic Nude and 135 Frappe by Semilac. First one is in the color of dirty pink and the second one is the bright nude. 

 

 

 

 

P.S. Ciekawa jestem jakie są wasze kosmetyczne niezbędniki na wiosnę. Trzymajcie się ciepło!

P.S. I’m curious what are your cosmetic essentials for spring. Take care! 

TREASURES

7.04.2018

 

 

coat – I’ve borrowed it from my mom

golf – H&M

trousers – H&M

shoes – Adidas Super Star

necklace – H&M

 

Często miłe zaskoczenie może nas spotkać tam, gdzie się tego w ogóle nie spodziewamy. Dla mnie takim miejscem jest szafa mojej mamy. Ilekroć do niej zajrzę, udaje mi się znaleźć jakieś skarby. Tym razem wyszperałam szary płaszczyk. Jak dla mnie jest idealny – długi, oversizowy, wiązany w pasie. Gdy go pokazałam mamie okazało się, że już od dłuższego czasu wisiał samotnie w szafie, bo ona nosiła swoje nowe płaszcze. I wtedy zdałam sobie sprawę jak wielu z nas tak robi. Kupuje nowe ubrania i nieświadomie zapomina o tych, które ma już w szafie od wielu lat. Układają się w coraz większe kupki i niepotrzebnie zalegają aż do momentu, kiedy porządki staną się nieuniknione. Mimo, że też co jakiś czas przybywa mi ubrań staram się na bieżąco je selekcjonować i oddawać te, których już nie potrzebuję. Oczywiście mam też parę ukochanych rzeczy, z którymi nie mogę się rozstać z sentymentu, ale kto z nas takich nie ma? Bardzo mnie cieszy fakt, że od kilku lat mój styl się nie zmienia (noszę w dużej części bazę i nie kupuję zwykle sezonowych trendów) i dzięki nie muszę się pozbywać aż tak wielu ubrań. Może jednak wraz z nadejściem wiosny warto by było jednak przejrzeć swoją szafę i oddać część rzeczy osobom, dla których mogłyby się stać skarbami?

 

 

We can often be surprised where we don’t even expect it. For me the place like this is my mom’s wardrobe. Every time I see inside it, I find some treasures. This time I’ve found a grey coat. It’s perfect for me – long, oversize, tied at the waist. When I’ve showed it to my mom it turned out that it’s been hanging in her closet for some time because she’s been wearing her new coats. And then I’ve realized how many of us do the same. We buy new clothes and  unconsciously forget about these ones we’ve had for many years. They’re falling into bigger and bigger pile until the tidying up is inevitable. Although every now and then I have „new” clothes I try to select them regularly and give away these ones that I don’t need any more. Obviously I have some my beloved things I can’t part with for sentimental reasons but who doesn’t have the same? I’m so happy with the fact that for some years my style hasn’t changed (I wear in large part basics and I don’t usually buy seasonal trends) and thanks for this I don’t have to get rid of so many clothes. But maybe with the coming of spring it would be worth to see inside your closet and give away some things to people for whom they could become treasures? 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Angnieszka Maciejewska

A LITTLE BIT OF GOLDEN SHINE

4.04.2018

 

 

coat – Zara

white shirt – Cubus

trousers – H&M

ankle boots – Zara

bag – Mumu

jewellery – vintage 

 

Nigdy nie byłam wielką fanką biżuterii. Gdy nadeszła specjalna okazja o wiele bardziej cieszyłam się z kwiatów pomimo tego, że po krótkim czasie zwiędły i pozostał po nich tylko pusty wazon. Ale sam fakt, że przez kilka dni pięknie się prezentowały przy moim łóżku i po całym pokoju roznosił się przyjemny zapach, sprawiał mi wiele radości. Do niedawna moją granicę tolerancji dla błyskotek stanowiły drobne srebrne kolczyki i dwa pierścionki, które i tak w końcu wylądowały na dnie kasetki. Tak naprawdę jedyną biżuterią bez której od wielu lat nie potrafię się obejść są zegarki, bez których nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania. 

 

Po tak długim czasie znam siebie na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że aby przekonać się do pewnych rzeczy potrzebuję się po prostu z nimi oswoić. Staram się nie skreślać niczego zanim tego nie spróbuję. Biorąc pod uwagę, że noszę zazwyczaj proste ubrania, postanowiłam dać biżuterii szansę i urozmaicać w ten sposób moje codzienne zestawy. I muszę przyznać, że chyba się powoli zakochuję. Nie w tych pokaźnych kamieniach i zdobieniach. Ale w tych najprostszych minimalistycznych formach. Mój entuzjazm wzrósł jeszcze bardziej po wizycie w Rosa Chains Store. Nie przesadzę mówiąc, że gdybym mogła, wykupiłabym conajmniej połowę sklepowego asortymentu. Koniecznie zajrzyjcie na ich stronę internetową, a sami się przekonacie ile piękna kryje się w biżuterii tej marki. 

 

 

I’ve never been a big fan of jewelry. When a special occasion has come I was more happy for getting some flowers although they withered after a short period of time and an empty vase was the only thing I’ve left of them. But the fact that they’ve looked so beautiful and smelt so pleasantly for some days has made me so happy. Until recently my tolerance limit for jewelry has been set by small silver earrings and two rings which in the end were at the bottom of my casket. Actually the only jawellery I can’t go on without are watches.

After a long time I know myself well enough to know that I need some time to get used to something to deal with it. I try not to cross anything before trying. Taking into account that I wear mostly simple clothes I decided to give jewelry a chance and combine it with my daily outfits. I have to admit that I’m falling in love with it. Not with the big gemstones but with minimalistic forms. My enthusiasm has risen more after a visit in Rosa Chains Store. I won’t go too far by saying that if I could, I would buy at least a half of the shop assortment. Visit its website and you’ll see for yourself how much beauty there’s in this brand’s jewelry.  

 

 

 

 

 

 

fot. Natalia Oumedjebeur 

 

Miłego wieczoru! / Have a nice evening!