A LITTLE BIT OF GOLDEN SHINE

4.04.2018

 

 

coat – Zara

white shirt – Cubus

trousers – H&M

ankle boots – Zara

bag – Mumu

jewellery – vintage 

 

Nigdy nie byłam wielką fanką biżuterii. Gdy nadeszła specjalna okazja o wiele bardziej cieszyłam się z kwiatów pomimo tego, że po krótkim czasie zwiędły i pozostał po nich tylko pusty wazon. Ale sam fakt, że przez kilka dni pięknie się prezentowały przy moim łóżku i po całym pokoju roznosił się przyjemny zapach, sprawiał mi wiele radości. Do niedawna moją granicę tolerancji dla błyskotek stanowiły drobne srebrne kolczyki i dwa pierścionki, które i tak w końcu wylądowały na dnie kasetki. Tak naprawdę jedyną biżuterią bez której od wielu lat nie potrafię się obejść są zegarki, bez których nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania. 

 

Po tak długim czasie znam siebie na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że aby przekonać się do pewnych rzeczy potrzebuję się po prostu z nimi oswoić. Staram się nie skreślać niczego zanim tego nie spróbuję. Biorąc pod uwagę, że noszę zazwyczaj proste ubrania, postanowiłam dać biżuterii szansę i urozmaicać w ten sposób moje codzienne zestawy. I muszę przyznać, że chyba się powoli zakochuję. Nie w tych pokaźnych kamieniach i zdobieniach. Ale w tych najprostszych minimalistycznych formach. Mój entuzjazm wzrósł jeszcze bardziej po wizycie w Rosa Chains Store. Nie przesadzę mówiąc, że gdybym mogła, wykupiłabym conajmniej połowę sklepowego asortymentu. Koniecznie zajrzyjcie na ich stronę internetową, a sami się przekonacie ile piękna kryje się w biżuterii tej marki. 

 

 

I’ve never been a big fan of jewelry. When a special occasion has come I was more happy for getting some flowers although they withered after a short period of time and an empty vase was the only thing I’ve left of them. But the fact that they’ve looked so beautiful and smelt so pleasantly for some days has made me so happy. Until recently my tolerance limit for jewelry has been set by small silver earrings and two rings which in the end were at the bottom of my casket. Actually the only jawellery I can’t go on without are watches.

After a long time I know myself well enough to know that I need some time to get used to something to deal with it. I try not to cross anything before trying. Taking into account that I wear mostly simple clothes I decided to give jewelry a chance and combine it with my daily outfits. I have to admit that I’m falling in love with it. Not with the big gemstones but with minimalistic forms. My enthusiasm has risen more after a visit in Rosa Chains Store. I won’t go too far by saying that if I could, I would buy at least a half of the shop assortment. Visit its website and you’ll see for yourself how much beauty there’s in this brand’s jewelry.  

 

 

 

 

 

 

fot. Natalia Oumedjebeur 

 

Miłego wieczoru! / Have a nice evening!

The Perfect Outfit #7

29.03.2018

 

 

 

 

 

trench coatMango

blouseArket

trousersZara

bag Mango

shoesAdidas Superstar

ringRosa Chains 

sunglassesBurberry

 

 

W dzisiejszym The Perfect Outfit same klasyki – czarna crewneck, spodnie z lekko rozszerzanymi nogawkami, torba shopper i białe sneakersy. Aby nie było zbyt prosto do całości dobrałam klasyczny trencz w kolorze khaki, złoty pierścionek i duże okulary. W ostatnim czasie taki zestaw mogłabym nosić codziennie.

***

In today’s The Perfect Outfit serie there are some classics – black crewneck, trousers with expanded legs, shopper bag and white sneakers. That wouldn’t be too simple I added a classic khaki trench coat, golden ring and big glasses. Recently I could wear this combo every single day. 

Miłego wieczoru! / Have a nice evening!

DAILY LOOK – TRENCH COAT AND WHITE SNEAKERS

24.03.2018

 

 

trench coat – second hand

mom jeans – Pull & Bear 

blouse – New Look

seakers – Adidas Superstar 

bag – Mango 

belt – vintage 

watch – Marc by Marc Jacobs 

 

Chociaż według kalendarza już od kilku dni mamy wiosnę, wychodząc na dwór ciężko mi w to uwierzyć. Mimo tego, że czasami przez okna wpadają do mojego pokoju lekkie promienie słońca i już rozbudza się we mnie nadzieja na miły i przyjemny spacer, czuję rozczarowanie, kiedy tylko wystawię nos za drzwi. Bo niestety jak to w życiu bywa, piękna okładka nie zawsze oznacza równie satysfakcjonującą zawartość. I to, że świeci słońce, nie oznacza, że nie przyjdzie się nam zmierzyć z wiatrem i mrozem.  Pomimo tego staram się już powoli opuszczać mój bezpieczny azyl i „odstawiać” typowo zimowe części garderoby (nie wiem czy to przez to, że naiwnie próbuję przywołać w ten sposób wiosnę, czy mam już po prostu dosyć ciągłego zakładania na siebie tony ubrań). Tak więc mój ukochany trencz i sneakersy (białe Superstary to mój ulubiony model, do tego stopnia, że kupiłam już drugą parę – są bardzo wygodne i uniwersalne) znowu zajęły zaszczytne miejsce wśród najczęściej noszonych przeze mnie elementów garderoby. I mimo, że w przyszłym tygodniu znowu będę musiała je zastąpić ciepłym płaszczem i kozakami, jest mi ciepło na sercu, że mogłam się nimi chociaż trochę nacieszyć. I wiecie co, jako, że ostatnio jestem zorientowana w pogodzie niczym pełnoetatowa pogodynka, pocieszę was, że jeszcze tylko tydzień i już na dobre pożegnamy zimę. Trzymajcie się ciepło. 

P.S. Jeśli macie ochotę chociaż na chwilę przenieść się w ciepłe miejsce pełne słońca, bujnej roślinności i soczystych brzoskwiń, koniecznie przeczytajcie książkę „Call me by your name” André Acimana (albo obejrzyjcie film na jej podstawie). Zabierze was w podróż do słonecznej Italii, gdzie będziecie mieli okazję zaznać prawdziwego la dolce vita. Kartka po kartce, nie tylko zagłębicie się w niezwykłą relację łączącą głównych bohaterów, ale także poznacie ich świat. Zapragniecie razem z nimi leżeć na trawie i czytać książki, zbierać owoce, kąpać się w stawie i przechadzać się pośród zielonych zagajników, które na swoich obrazach uwiecznił Monet.

 

 

Although according to the calendar it’s been spring for a few days, when I go outside I can’t believe that. Even though sometimes the sunlight comes through the window of my room and to my heart comes a hope for pleasure walk I’m very disappointed as soon as I set my foot outside. Beautiful cover doesn’t always mean such a rewarding content and that’s just a way it is. And  as you can see the sunshine doesn’t mean that you won’t have to face the wind and frost. Although I’m trying to leave my safe refuge and hide typical winter clothes (I don’t know if that’s because I’m foolishly trying to summon spring or I just can’t stand wearing tons of clothes on myself). So my beloved trench coat and sneakers (white Superstar is my favorite so I bought the second pair – they are very comfortable and universal) have taken the honorable place among „my frequently worn garments”. And although next week I’ll have to replace them with a warm coat and high boots I’m glad I could wear them even just for a few days. And guess what? As recently I’ve been oriented in weather as a full-time weather girl, I can comfort you that it’s just one more week and we’ll say goodbye to winter for good. Stay warm!

 

 

P.S. If you’d like to even just for a while move to the warm place full of sunshine, lush vegetation and juicy peaches, necessarily read a book „Call me by your name” by André Aciman (or see the film based on it). It’ll take you take you on a journey to the sunny Italy where you’ll have an opportunity to experience la dolce vita. Page after page you will not only dig deep into unusual relationship between the main characters but also you’ll see their world as they could see it. You’ll want to lay with them on the grass and read books, pick fruits, swim in the pond and taking walks through green groves which were captured by Monet on his paintings.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot.  Natalia Oumedjebeur 

CAPSULE WARDROBE – PERFECT TROUSERS

14.03.2018

 

 

jeans – Levis

white shirt – Cubus

earrings – & Other Stories 

 

Połowa XIX wieku. Pochodzący z Bawarii Oscar Levi Strauss zakłada w San Francisco firmę produkującą wytrzymałe spodnie dla farmerów i górników. Wykonywano je z jeansu – materiału przeznaczonego początkowo do produkcji namiotów. Kto by się spodziewał, że za kilkaset lat te spodnie staną się tak kultowe, że będą je nosili niemal wszyscy. Mimo tego, że już w latach 50. i 60. jeansy cieszyły się dużą popularnością – nosiły je gwiazdy ekranu takie jak Marilyn Monroe, Brigitte Bardot, James Dean i Marlon Brando – to prawdziwy przełom nastąpił w latach 80., kiedy to z jeansu zaczęto produkować niemal wszystkie elementy garderoby – koszule, kamizelki, spódnice i kurtki. Dobra passa jeansu trwa do dziś i chyba nikt z nas nie wyobraża sobie normalnego funkcjonowania bez pary ulubionych jeansowych spodni. Jeśli miałabym sprawdzić jakich ubrań mam najwięcej w szafie to jeansy byłyby w czołówce. Nie ma się co dziwić, biorąc pod uwagę jak są uniwersalne i wygodne. Moje ulubione fasony to klasyczne czarne rurki, granatowe Levisy i niebieskie mom jeans. 

 

 

It was the middle of the 19th century. In San Francisco Oscar Levi Strausss set up a firm producing tough trousers for farmers and miners. They were made of jeans – a material in the beginning intended for production of   tents. Whoever expected that in a few hundred years, jeans would be worn almost by everyone? Already in the 50’s and in the 60’s they’ve been very popular – movie stars like Marilyn Monroe, Brigitte Bardot, James  Dean and Marlon Brando were wearing them. But the breakthrough came in the 80’s when almost every article of clothing – shirts, skirts, jackets, vests were produced from jeans. The good streak of jeans continues today and probably nobody can imagine a normal functioning without it’s favourite pair of jeans. If I checked which kind of clothes I have the most in my closet, jeans would be in the lead. It shouldn’t have been a suprise, taking into account how they are universal and comfortable. My favorite cuts are classic black skinny jeans, navy Levis and blue mom jeans. 

 

 

 

CURRENTLY IN SHOPS

 

1. Zara /  2. Zara

 

3. Levis / 4. Pull & Bear

 

I N S P I R A T I O N S 

 

 

 

 

jeans – Zara

 

CURRENTLY IN SHOPS 

 

1. Zara / 2. Zara

 

3. Zara / 4. Levis 

 

I N S P I R A T I O N S 

 

 

 

 

 

jeans – Stradivarius 

sweater – Solar

 

CURRENTLY IN  SHOPS

 

1. Zara / 2. Levis 

 

3. Zara / 3. Mango 

 

I N S P I R A T I O N S

 

 

 

 

 

trousers – H&M

white shirt – Cubus

sweater – H&M

ring – YES

 

Oprócz jeansów, warto mieć w szafie chociaż jedną parę eleganckich spodni. Ja najczęściej noszę culottes, cygaretki i „garniturowe” z prostą nogawką. Nie lubię korporacyjnego stylu, dlatego często przełamuję bardziej „oficjalny” dół, „luźniejszą” górą. Tak do „materiałowych” spodni noszę najczęściej proste t-shirty, swetry i golfy (raczej unikam marynarek i koszul). Nie przepadam za obcasami (wyjątek stanowią dla mnie botki i sandały), dlatego zazwyczaj do całości zakładam sneakersy, baletki albo derby. Mało wysiłku, a efekt jest świetny. 

***

Besides jeans, it’s worth to have even a one pair of elegant trousers in your wardrobe. I mostly wear culottes, cigarette and „suit” straight leg trousers. I don’t like „corporate” style so I often break more „official” downs with more „casual” tops. So to the „material” trousers I wear most commonly simple t-shirts, sweaters and golfs. I’m not a fan of high shoes (my exceptions are ankle boots and sandals) and usually to all I wear sneakers, ballet flats or derby. A little effort but a great effect. 

 

CURRENTLY IN  SHOPS 

 

1. Zara / 2. Mango / 3. Uterque 

 

5. Mango / 6. & Other Stories / 7. Zara 

 

I N S P I R A T I O N S 

 

 

Miłego wieczoru! / Have a nice evening!

POSTCARD FROM ISRAEL

9.03.2018

 

Mimo tego, że uwielbiam pisać, czasami trudno mi jest wyrazić moje myśli i  uczucia za pomocą słów. Inspirowana wystawą „Travelling” Wojtka Wieteski, gdzie na podłodze rozciągała się duża maksyma  „Photographs are faster than words”, pozostawiam Was ze zdjęciami pięknego Eliatu, żebyście mogli chociaż w pewnym stopniu zobaczyć go moimi oczami. Starałam się jak najlepiej uchwycić klimat tego miejsca – błękit nieba, promienie słońca, bujną roślinność, lazur morza i przede wszystkim spokój. Kiedy tam byłam czas dla mnie stanął w miejscu. Po raz kolejny się przekonałam, że wystarczy się zatrzymać chociaż na chwilę, wziąć głęboki oddech, rozejrzeć się dookoła, żeby zauważyć jaki świat jest piękny. Agatha Christie napisała w swojej autobiografii „Nigdy nie wracaj do miejsc, w których byłeś szczęśliwy”, ja jednak jestem przekonana, że kiedyś wrócę do jednego z moich szczęśliwych miejsc.

 

 

Although I love writing, sometimes it’s really hard for me to express my thoughts and feelings in words. Inspired by the exhibition „Traveling” of Wojtek Wieteska, where was a big maxim „Photographs are faster than words” on the floor, I want to leave you with some photographs from beautiful Eilat. I hope you menage to see it through my eyes even just a little. I was trying to catch the climate of that place – blue sky, sunshine, lush vegetation, azure sea and what is the essential – peace. When I was there the time stood still for me. Once again I was assured that sometimes we need to stop just a while, take a deep breath, look around to see how beautiful the world is. Agatha Christie wrote in her autobiography „Never go back to a place you have been happy”. But I’m sure that some day I’ll come back to one of my happy places. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ABOUT LAST MONTHS – JANUARY & FEBRUARY

6.03.2018

I kolejne miesiące za nami. Tak naprawdę dopiero podczas wybierania zdjęć do dzisiejszego posta zdałam sobie sprawę jak intensywny był to dla mnie okres. W ciągu tych dwóch miesięcy sporo się działo – sesje na dwóch uczelniach, dwa większe wyjazdy, koncert, pokaz mody, wystawy. Tak więc nie mogłam narzekać na brak wrażeń. Bardzo mnie cieszy też fakt, że dni są coraz dłuższe i jesteśmy coraz bliżej wiosny, a co za tym idzie delikatnych promieni słońca wpadających przez okno o poranku, unoszącej się w powietrzu woni kwitnących kwiatów i spacerów, bez ryzyka zamarznięcia na sopel lodu. 

 

1. Uwielbiam fotografować stare kamienice / 2. Idealny poranek – magazyny, książki i kubek czarnej kawy / 3. Detale / 4. Wizyta w LeBrand 

 

1. Supersalon na Chmielnej – jedno z moich ulubionych miejsc, idealne dla miłośników książek, albumów i magazynów / 2. Niewielki sklepik na   Mysiej 3, gdzie można pooglądać (i kupić) obrazy i albumy fotograficzne /  3. Wystawa fotografii Wojtka Wieteski w Leica 6×7 Gallery na Mysiej 3 /           4. Piękne kapelusze w Lui Store 

 

Wojtek Wieteska „Travelling”

 

1. Najwyraźniej dobrze wyglądać można nawet w bluzie i dresach / 2. i 3. „Kreperia” i najlepsze pancakes jakie jadłam w życiu / 4. Jedna z moich ulubionych książek – „Mleko i miód” Kaur Rupi 

 

Praskie Muzeum Neonów w Soho Factory 

 

1. Dad & Daughter Day – koncert Depeche Mode w Łodzi / 2. Jedna z najprzyjemniejszych rzeczy, jakie można robić – oglądanie starych zdjęć /    3. Mała wielka miłość – Melka / 4. Moje codzienna ubraniowa baza

 

 1. i 4. Wizyta w showroomie The Odder Side (może to dziwne, ale ze wszystkich rzeczy w sklepie najbardziej mnie urzekł czerwony dywan widoczny na zdjęciu) / 2. Jedna z moich ulubionych ulic w Warszawie – Mokotowska / 3. Albumy ze zdjęciami moich ulubionych fotografów – Petera Lindbergha i Helmuta Newtona 

 

1. Look na eskimosa czyli puchówka, wełniana czapka i ogromne rękawiczki / 2. i 3. Regina Bar – odrobina Chinatown w Warszawie / 4. Jak zawsze nie mogłam się oprzeć, żeby sfotografować piękny zachód słońca

 

Obowiązkowo wizyta w Zachęcie. Miałam szczęście, bo za jednym razem akurat trafiłam na trzy wystawy. 

 

 

 

Najbardziej spodobały mi się prace Anny Ostoi, głównie ze względu na swoją różnorodność. Oprócz malowanych obrazów, można było podziwiać ciekawe kolaże i fotomontaże. Szczególnie urzekło mnie to, że w pracach  artystka wykorzystała materiały, które wielu z nas mogłoby uznać za śmieci – stare gazety, kamienie, plastikowe opakowania czy już istniejące zdjęcia. 

 

Na kolejnej wystawie zaprezentowano prace jednego z najważniejszych klasyków sztuki XX i XXI wieku – ormiańskiego artysty Sarkisa. W swojej twórczości w metaforyczny sposób stara się poruszać ważne problemy współczesnego świata. W Zachęcie oprócz widocznej na zdjęciu tęczy pojawiły się przetworzone w neony sentencje i liczne fotografie. 

 

Wystawa prac Marii Anto. Z pośród 60 zaprezentowanych dzieł, najbardziej spodobały mi się odrealnione obrazy, przypominające wizje senne. 

 

 

1. i 4. Stor Cafe i piękny stolik, który najchętniej zabrałabym do mojego mieszkania / 2. Lookbook na wiosnę/lato 2018 Magdy Butrym – mojej ulubionej polskiej projektantki / 3. Mój  przytulny sypialniany kącik 

 

Wizyta w showroomie Zofii Chylak i Le Petit Trou

 

 

Backstage przed pokazem Bizuu

 

 

Kiedy myślę o kolekcji Bizuu na wiosnę/lato 2018 to pierwsze co mi przychodzi na myśl to bogactwo kolorów, printów i dodatków. W pierwszej części pokazu na wybiegu pojawiło się dużo zwiewnych długich sukien, często w florystyczne printy, ozdobionych falbankami, koronkami i plisami. Ubrania były delikatne i dziewczęce. Natomiast druga część pokazu była bardziej rock’n’drollowa. Modelki nosiły jeansy z dziurami, koszulki, bluzy i  bombery z napisami i charakterystycznym dla Rolling Stonesów motywem – ustami z językiem. Jeśli chodzi o dodatki, moją uwagę przykuły nakrycia głowy – lakierowane kaszkiety, berety i materiałowe opaski, a także duże okulary przeciwsłoneczne i kolorowe skarpetki wystające z butów. 

 

Mój pokazowy look – welurowa sukienka w kwiaty i długie czarne kozaki 

 

 

 

GaliLu – idealne miejsce dla miłośników pięknych zapachów. W ofercie można znaleźć nie tylko perfumy, ale też mydełka i świeczki.   

 

Nie ma nic lepszego niż świeże pieczywo w sobotni poranek

 

Podczas powrotu z Zakopanego razem z moimi najbliższymi odwiedziliśmy piękny i bardzo klimatyczny Kraków

 

Najlepsze combo – blue jeans & white shirt

 

Mam nadzieję, że post się spodobał i choć trochę zainspirował Was do odwiedzenia niektórych miejsc.  Miłego wieczoru!

 

 

WINTER WONDERLAND

27.02.2018

 

coat – Zara

gloves and hat – Cameieu 

scarf – vintage

trousers – Zara

sweater – second hand 

shoes – Emu

bag – Mumu

 

 

Podczas ostatniego wyjazdu do Zakopanego zrobiłam mnóstwo zdjęć, którymi bardzo chciałam się z Wami podzielić. Kiedy wróciłam do domu, zajęta przygotowaniami do kolejnego wyjazdu, po raz kolejny zapomniałam, że doba ma 24 godziny, a nie conajmniej dwa razy więcej i nie zdążyłam przygotować nowego posta. Na pewno to znacie – zapominasz mierzyć siły na zamiary i planujesz zrobić milion rzeczy w ciągu jednego dnia. Dużo czasu mi zajęło pogodzenie się z tym, że nie zawsze muszę idealnie się wywiązywać ze wszystkich obowiązków. Po wielu przemyśleniach i przeanalizowaniu różnych sytuacji powoli rozumiem, że chodzi o to, żeby dawać z siebie jak najwięcej, a jeśli się nie uda, nie załamywać się, tylko docenić swoje starania.

Duży wpływ na moje nastawienie do życia mają książki, które czytam. Podczas podróży w góry przeczytałam krótką, lecz mądrą książkę Brooke McAlary „Prostota. Siła codziennych rytuałów”. „Wciąż w pośpiechu, z telefonem w dłoni, myślisz o sprawach, które czekają, terminach, które naglą… I to poczucie winy, że ciągle coś zaniedbujesz, stres, że z czymś nie zdążysz. Może na początek się zatrzymaj, usiądź, pomyśl, o co w tej bieganinie chodzi […] Zobacz, że świat wciąż istnieje, mimo, że Ty na chwilę wysiadłeś z tego pędzącego pociągu” – kilka zdań na odwrocie książki i już trafiają w punkt. Jeśli chcecie się dowiedzieć, jak uczynić swoje życie pełniejszym i lepszym, nie nakładając na siebie kolejnych zadań, a doceniając wartość zwyczajnych chwil, koniecznie zajrzyjcie do jej środka. 

 

 

Obawiałam się, że mój strój straci na aktualności, ale biorąc pod uwagę temperaturę na dworze, pasuje idealnie. Wiedząc, że czeka mnie dużo spacerów w mroźną pogodę, zabrałam na wyjazd najcieplejsze rzeczy, jakie miałam w szafie. Nad Morskim Okiem idealnie sprawdził się kożuch na miękkiej podszewce, gruby sweter, moje ukochane Emu i oczywiście obowiązkowo czapka, rękawiczki i szalik. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeśli będziecie w Zakopanem koniecznie odwiedźcie restaurację „Gazdowo Kuźnia” na Krupówkach, gdzie będziecie mogli nie tylko spróbować lokalnej kuchni, ale też posłuchać muzyki na żywo i pozachwycać się niezwykle klimatycznym wnętrzem. 

Mój największy skarb – rodzina

 

 

 

 

TEDDY BEAR

20.02.2018

coat – Zara

jeans – Zara

sweater – H&M 

shoes – Vagabond

bag – Mumu

belt – vintage

earrings – & Other Stories 

 

Czy też miewacie takie dni, że najchętniej od razu po przebudzeniu schowalibyście się przed całym światem? Najlepiej byłoby za pomocą czarodziejskiej różdżki wymazać sobie z pamięci listę zadań do wykonania i nieświadomym obowiązków zanurzyć się w miękkiej  pościeli i przespać cały dzień. Ja to znam aż za dobrze i jestem przekonana, że Wy też. I nie wiadomo ile poradników motywacyjnych byśmy nie przeczytali, takich dni nie da się uniknąć. Każdy z nas ma prawo czuć się czasami zmęczonym. W takich chwilach, kiedy wyjścia z domu nie da się ominąć, wybieram tzw. „ubraniowe zestawy awaryjne”. Najczęściej wiąże na czubku głowy niedbałego koka, komponuję na szybko total black look (nie wiem jak Wy, ale jestem przekonana, że trzeba by było się nieźle postarać, żeby źle wyglądać w czarnych ubraniach) i otulam się ciepłym płaszczem. I mimo tego, że brak mi chęci, jestem gotowa do stawienia czoła rzeczywistości.

Have you sometimes a day when right after waking up the only thing you want is to hide from the world? It would be the best to have a magic wand to get out of your mind a list of job to do and being unaware of duties sleep all day covered with a soft bedding. I know it all too well and I’m sure you know it too. And we could read even a hundred motivational guides and we wouldn’t avoid days like those. Everyone can be tired. In this situation when I can’t avoid leaving my home, I choose so-called „emergency outfits”. Usually I make a messy bun, combine a fast total black look (I don’t what about you but I think someone should make a really big effort to looks bad in black clothes) and wear a warm coat. And despite the lack of willingness I’m ready to deal with reality. 

 

 

Nie należę do wyprzedażowych łowców. Zatłoczone sklepy pełne porozrzucanych ubrań, długie kolejki do przymierzalni i kas, zestresowani ludzie – wolę unikać takich sytuacji. O wiele bardziej lubię zakupy przez internet. Właśnie w ten sposób na ostatnim kroku wyprzedaży udało mi się upolować przeceniony o 70% dwustronny płaszczyk z Zary. Mogę go nosić jako kożuch z grubą mięciutką podszewką, a gdy tylko mam ochotę wystarczy wywrócić go na drugą stronę i otrzymuję futerkowy płaszcz. Nie ma nic lepszego niż wielofunkcyjne ubranie. A jeśli jest jeszcze wygodne i ładne to czego chcieć więcej? 

I’m not a sale hunter. Crowded shops full of scattered clothes, long queues to the cash and fitting rooms, stressed people – I prefer to avoid situations like this. Much more I like online shopping. This way on the last sale step I bought with 70% discount a double-sided coat from Zara. I can wear it as a sheepshin coat with soft lining and if I want to I can turn it inside out and I get a fur coat. There’s nothing better than multifunctional clothes. And if they are comfortable and beautiful too, what more do you want? 

 

 

 

 

 

fot. Natalia Oumedjebeur 

BLACK & WHITE

01.02.2018

coat – Zara

scarf – H&M

sweater – made by my grandma

skirt – H&M

high boots – Stradivarius

bag – Mumu

jewellery – vintage

sunglasses – TK Maxx

 

 

Styczeń minął w mgnieniu oka. Aż trudno uwierzyć, że zaczynamy kolejny miesiąc. Mimo, że przeraża mnie to jak szybko płynie czas to cieszę się, że dni są coraz dłuższe i cieplejsze. A po tak długim okresie deszczu, nie mogę się doczekać, kiedy na dobre zawita do nas słońce. 

Jeśli chodzi o dzisiejszy look, postawiłam na moje ulubione kolory czyli czerń i biel. Całość wykończyłam lekkim złotym akcentem w postaci biżuterii. Jestem typem zmarzlucha, który zimą ubiera się tak, żeby było mu ciepło (dla zobrazowania – jeśli widzieliście na ulicy eskimosa – emu, puchowa kurtka, czapka, ogromny szal podciągnięty pod nos, duże wełniane rękawiczki i obowiązkowo spodnie – to byłam prawdopodobnie ja). Dlatego, gdy tylko pojawiła się okazja i słońce wyjrzało zza chmur, z chęcią wyciągnęłam z szafy spódniczkę. Biorąc pod uwagę, że pozostałe elementy – płaszcz, szal, kozaki, torebka i okulary też były czarne, postanowiłam całość przełamać białym, grubym swetrem, który jest najcieplejszy i najcenniejszy z całej mojej kolekcji, bo zrobiła go dla mnie moja babcia. Mimo, że mam na sobie ubrania zaliczane do „bazy”, to myślę, że całość prezentuje się dość ciekawie. 

***

January passed in the blink of an eye. It’s hard to believe that it’s beginning of new month. Although it scares me how fast time passes, I’m really glad that days are longer and warmer. And after a long time of rain, I look forward to sun.

When it comes to today’s look, I’ve chosen my favorite colors – black and white. A whole I finished with delicate golden jewellery. I’m a type of chilly person who in winter dress in the way to make herself feel warm (to illustrate – if you had seen on the street an eskimo – emu shoes, down jacket, hat, big scarf covering a half of face, wool gloves and absolutely trousers – it would have been probably me). So as soon as there has come an opportunity and the sun came out from behind the clouds, I got out of my closet a skirt. Taking into account that other elements – coat, scarf, boots, bag and sunglasses were black, I decided to wear white sweater which is the warmest and the most precious of my whole collection because it was made by my grandma. Although I’m wearing clothes we can class as basics I think the total look looks pretty cool.  

 

 

fot. Gabriela Jaczewska

CAPSULE WARDROBE – WHITE SHIRT

27.01.2018

shirt – Cubus / jeans – Mango / jewellery – vintage 

Jeśli miałabym wybrać jedną rzecz, którą mogłabym nosić przez całe życie z pewnością byłaby to biała koszula. Ciężko by było znaleźć osobę, która nie miałaby chociaż jednej w swojej szafie. I myślę, że nie ma osoby, która by nie wyglądała w niej dobrze (oczywiście jeśli fason jest odpowiednio dobrany do figury). Uwielbiam wielofunkcyjne ubrania, a koszulę można nosić na milion sposobów. Osobiście najczęściej wybieram połączenie – „blue jeans, white shirt”, ale mogę ją zestawić z niemal ze wszystkimi „dołami” z mojej szafy – czarnymi woskowanymi spodniami, eleganckimi cygaretkami, czarną dopasowaną mini i jeansowymi szortami. Najbardziej lubię oversizowe koszule, które latem mogę zamienić w minimalistyczną sukienkę albo nosić rozpięte na strój kąpielowy. Karl Lagerfeld w książce „Świat według Karla” powiedział: „Jeśli zapytacie, jaki jest największy wynalazek w modzie, którego autorem chciałbym być, powiem: żałuję, że to nie ja wymyśliłem białej koszuli. Dla mnie koszula to podstawa wszystkiego. Wszystko inne przychodzi potem.” Zgadzam się z tym w stu procentach. Jeśli masz białą koszulę, tworzenie zestawów, nie ważne czy na codzień czy na szczególną okazję, nie sprawi żadnego kłopotu. Nic dziwnego, że ikony stylu takie jak Audrey Hepburn, Marylin Monroe, Grace Kelly czy Jane Birkin tak chętnie sięgały po tą część garderoby.

 

 

 

 

 

CURRENTLY IN SHOPS

1. COS / 2. COS

 

1. Mango / 2. & Other Stories

 

1. Uterque / 2. Massimo Dutti 

TAKE SOME INSPIRATIONS

 

Mam nadzieję, że post Wam się spodobał. Możecie napisać w komentarzach jak wasze wrażenia i udostępnić znajomym czy przyjaciołom, których mógłby również zainteresować. Miłego wieczoru!

P.S. Jeśli chcecie być na bieżąco ze wszystkimi nowościami jakie pojawiają się na blogu, zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku (klik).

***

If I had to choose just one thing I would wear forever for sure it would be a white shirt. I’d be hard to find someone who doesn’t have any one in his wardrobe. And I think there’s no one who wouldn’t look good in it (obviously when a cut is properly picked to his figure). I love multifunctional clothes and a white shirt can be worn in million ways. Personally I most often choose a combo „blue jeans, white shirt” but I can combine it almost with all „downs” from my wardrobe – black wax trousers, elegant cigarette trousers, black fitted miniskirt and jeans shorts. I love the most oversize shirts which I can change in summer into minimalist dress and wear on my swimsuit. Karl Lagerfeld in his book „The World according to Karl” said  „If you asked me which is the biggest invention in fashion world, the author of which I want to be, I would say – I regret I didn’t figure out a white shirt. It is the basis of everything. Everything different comes later.”  I fully agree with it. If you have a white shirt, completing daily outfits wouldn’t be a problem. No wonder, the style icons as Audrey Hepburn, Grace Kelly, Marilyn Monroe and Jane Birkin were so willingly reaching for it.