POSTCARD FROM PORTUGAL

22.12.2018

 

 

Nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, ale tym razem jestem przekonana, że właśnie mnie dopadła. Gdy szłam z dworca do naszego domku, mijając urocze, kolorowe kamieniczki, zadbane ogródki i pastelowe mozaiki na ścianach domów, poczułam, że Portugalia to kraj, w którym mogłabym zamieszkać. Było ciemno, więc na każdym kroku czuć było atmosferę Bożego Narodzenia. Ponad miesiąc przed świętami, a niemal wszędzie wiszą lampki i ozdoby. Wydawać by się mogło, że mieszkańcy danej miejscowości organizują konkurs na najpiękniej przystrojony dom i sklep. Co ciekawe dekoracje się nie powtarzają i wiele z nich Portugalczycy wykonują sami. Najbardziej mnie rozczulił sklep z narzędziami, gdzie w oknie znajdowała się góra sztucznego śniegu i choinka w kształcie stożka poobklejana małymi śrubkami, kluczami francuskimi i śrubokrętami. W dzień w pobliżu cukierni w powietrzu roznosi się zapach cynamonu (sypią tony do deserów – istne niebo), na ulicach uśmiechnięte panie sprzedają pieczone kasztany, a muzycy grają kolędy. W okresie przedświątecznym obowiązują też weekendowe zniżki na komunikację, co sprawia, że Portugalczycy chętnie podróżują po całym kraju.

Oprócz świątecznego szaleństwa, kolejną rzeczą, za którą pokochałam Portugalię jest pyszne jedzenie i lokalne wino – Porto. Moje serce skradła Pasteis De Nata (zjadłam ich tyle, że dziwię się, że nie wróciłam do domu większa o dwa rozmiary) i Bacalhau. Jeśli kiedyś będziecie w Portugalii, koniecznie spróbujcie. Jednak nic nie sprawiło mi takiej radości jak obcowanie z miejscowymi ludźmi, którzy nigdzie się nie spieszą, celebrują każdą chwilę, są serdeczni, spokojni i uśmiechnięci. Jetem pewna, że kiedyś znowu tam wrócę i to koniecznie w okresie przedświątecznym. 

 

 

I don’t believe in love at first sight, but this time I think maybe it really exists. When I was going to the house from the train station, passing charming, colorful houses, trim gardens and pastel mosaics on the walls, I felt that Portugal is a country where I could live in. It was dark, so I feelt the atmosphere of Christmas at every step. Over a month before Christmas, and there are so many lamps and decorations hanging everywhere. You can get the impression that the inhabitants of a given town organize a competition for the most beautiful decorated home and shop. Interestingly, the decorations don’t repeat themselves and many of them are DIY. What the most melted my heart was the hardware shop where in the window there was a mountain of artificial snow and a Christmas tree in the shape of a cone covered with small screw, monkey wrench and screwdrivers. During the day near the pastry shops, the smell of cinnamon is in the air (the Portuguese add ton of it to desserts – the real heaven, I’m telling you), smiling ladies sell roasted chestnuts on the streets and musicians play Christmas carols. In the pre-Christmas period, there are also weekend discounts on public transport tickets, so lots of the Portuguese travel around the country.

The other thing because of which I fell in love with Portugal are delicious food and local wine – Porto. My heart was stolen by Pasteis De Nata (I ate lots of them and I’m still surprised I didn’t come back home two sizes bigger) and Bacalhau. If you ever will be in Portugal, you really have to try them. However, nothing gave me so much happiness like communing with local people who aren’t in a hurry, celebrate every moment, are warm, calm and smiling. I’m sure I will come back there again, necessary in the pre-Christmas period.

Aveiro

 

 

 

 

 

 

Pasteis De Nata

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Costa Nova

 

 

 

 

 

 

 

 

Porto 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Miejscowy vintage shop 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *