HIGH SANDALS

9.05.2018

 

 

trench coat – vintage 

blouse – Mango 

jeans – Zara

bag – Mango

shoes – Zara

watch – vintage 

 

Victoria Beckham kiedyś powiedziała: „W butach na płaskiej podeszwie zwyczajnie nie mogę się skupić”, a moja ukochana Carrie Bradshaw oddałaby ostatnie pieniądze za kolejną parę szpilek od Manolo Blahnika. Od kiedy kupiłam moje pierwsze szpilki starałam się zrozumieć fenomen wysokich butów. Wiecie jakie było moje ogromne rozczarowanie kiedy po kilku godzinach noszenia okazało się, że za pięknym wyglądem nie idzie wygoda? Zdałam sobie wtedy sprawę, że w życiu nie zamieniłabym na nie moich ukochanych sneakersów, trampek i baletek. Oczywiście nie pogardziłabym pięknymi szpilkami od Manolo Blahnika czy Rogera Viviera, ale podejrzewam, że przez większość czasu podziwiałabym je nie na mojej nodze, ale stojące na półce niczym muzealny eksponat. Bo choć wysokie szpilki dodają pewności siebie i sprawiają, że nogi stają się długie niemal do nieba, staram się omijać je szerokim łukiem. Z wysokich butów przyjemność sprawia mi tylko noszenie botków i sandałków. Tych z dzisiejszego posta mam już drugą parę. Są skórzane, wygodne i klasyczne, więc pasują niemal do wszystkich moich ubrań. I idealnie sprawdzają się nawet podczas wielogodzinnych tańców. 

 

 

Some time ago Victoria Beckham said: „I can’t concentrate in flats” and my dear Carrie Bradshaw would blow every last cent of her money to buy a new pair of Manolo Blachnik’s heels. Since I bought my first pair of high heels I’d been trying to understand the phenomenon of this kind of shoes. And do you know what was my huge disappointment when after a few hours of wearing them turned out that beautiful look doesn’t go hand in hand with the convenience? And I realized that I’d never exchange my beloved sneakers and ballets for them. Of course, I wouldn’t mind a pair of beautiful Manolo Blahnik or Roger Vivier heels but I think most of the time I’d admire them not on my feet but on the shelf like a museum exhibit. Because although high heels add self-confidence and make legs looking very long I try to give them a wide berth. When it comes to high shoes I take pleasure just from wearing ankle boots and sandals. These ones from today’s post I are my second pair. They are leather, comfy and classic so I can combine them with almost all my clothes. And they work out even during long time dancing. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Natalia Szukała

 

 

PERFECT IMPERFECTIONS

19.04.2018

 

 

trench coat – vintage

shirt – Cubus

jeans – Mango

bag – vintage ( inherited from my great-grandmother, she bought it for her son’s weeding in 1970) 

ankle boots – Reserved 

watch and earrings – vintage

 

 

O mojej miłości do „staroci” wiecie już dawno. Na tą piękną synagogę z dzisiejszych zdjęć trafiłam już w zeszłe wakacje. Wykorzystałam ją nawet do jednego z moich letnich postów. Odpadający tynk, pokryte lekko mchem ściany, które już dawno przestały być białe, schodząca z drzwi farba nie czynią jej ani trochę mniej piękną. Wręcz przeciwnie, dla mnie jest jeszcze piękniejsza i bliższa mojemu sercu właśnie ze względu na te drobne niedoskonałości. Bo kto z nas jest doskonały? Nikt. I czasami właśnie te niedoskonałości, świadczą o naszej wyjątkowości. To, co z pozoru jest doskonałe może w rzeczywistości okazać się surowe i puste. Dobrze się na to patrzy, ale brakuje mu „tego czegoś”. Weźmy natomiast tą „starą, brzydką” synagogę. Jeśli spojrzymy na nią w słoneczny dzień, kiedy promienie słońca odbijają się od okien i rzucają na ściany światłocienie, kiedy dotkniemy pięknej mosiężnej klamki, efekt jest fascynujący.

 

 

You’ve known about my love to „old” things for a long time. This beautiful synagogue from today’s photographs I stumbled on last holiday. I used it to one of my summer posts too. Coming off the walls plasters, walls (which haven’t beed white for a long time) covered with the moss, peeling paint from the doors – all these things don’t make this synagogue a bit less pretty. Quite the opposite – for me they make it more beautiful precisely because of these imperfections. Because who is perfect? Nobody. And sometimes exactly these imperfections make us more special. What is apparently perfect at first sight can prove empty in reality. It’s nice to look at it but it lacks „this something”.  And now lets look at this „old and ugly” synagogue. When we look at it in a sunny day when the sunlight bumps off the windows and casts chiaroscuros on the walls, when we touch a beautiful brass door-handle the effect is stunning. 

 

 

 

 

 

fot. Agnieszka Maciejewska 

 

Miłego dnia! / Have a nice day! 

 

A LITTLE BIT OF GOLDEN SHINE

4.04.2018

 

 

coat – Zara

white shirt – Cubus

trousers – H&M

ankle boots – Zara

bag – Mumu

jewellery – vintage 

 

Nigdy nie byłam wielką fanką biżuterii. Gdy nadeszła specjalna okazja o wiele bardziej cieszyłam się z kwiatów pomimo tego, że po krótkim czasie zwiędły i pozostał po nich tylko pusty wazon. Ale sam fakt, że przez kilka dni pięknie się prezentowały przy moim łóżku i po całym pokoju roznosił się przyjemny zapach, sprawiał mi wiele radości. Do niedawna moją granicę tolerancji dla błyskotek stanowiły drobne srebrne kolczyki i dwa pierścionki, które i tak w końcu wylądowały na dnie kasetki. Tak naprawdę jedyną biżuterią bez której od wielu lat nie potrafię się obejść są zegarki, bez których nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania. 

 

Po tak długim czasie znam siebie na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że aby przekonać się do pewnych rzeczy potrzebuję się po prostu z nimi oswoić. Staram się nie skreślać niczego zanim tego nie spróbuję. Biorąc pod uwagę, że noszę zazwyczaj proste ubrania, postanowiłam dać biżuterii szansę i urozmaicać w ten sposób moje codzienne zestawy. I muszę przyznać, że chyba się powoli zakochuję. Nie w tych pokaźnych kamieniach i zdobieniach. Ale w tych najprostszych minimalistycznych formach. Mój entuzjazm wzrósł jeszcze bardziej po wizycie w Rosa Chains Store. Nie przesadzę mówiąc, że gdybym mogła, wykupiłabym conajmniej połowę sklepowego asortymentu. Koniecznie zajrzyjcie na ich stronę internetową, a sami się przekonacie ile piękna kryje się w biżuterii tej marki. 

 

 

I’ve never been a big fan of jewelry. When a special occasion has come I was more happy for getting some flowers although they withered after a short period of time and an empty vase was the only thing I’ve left of them. But the fact that they’ve looked so beautiful and smelt so pleasantly for some days has made me so happy. Until recently my tolerance limit for jewelry has been set by small silver earrings and two rings which in the end were at the bottom of my casket. Actually the only jawellery I can’t go on without are watches.

After a long time I know myself well enough to know that I need some time to get used to something to deal with it. I try not to cross anything before trying. Taking into account that I wear mostly simple clothes I decided to give jewelry a chance and combine it with my daily outfits. I have to admit that I’m falling in love with it. Not with the big gemstones but with minimalistic forms. My enthusiasm has risen more after a visit in Rosa Chains Store. I won’t go too far by saying that if I could, I would buy at least a half of the shop assortment. Visit its website and you’ll see for yourself how much beauty there’s in this brand’s jewelry.  

 

 

 

 

 

 

fot. Natalia Oumedjebeur 

 

Miłego wieczoru! / Have a nice evening!