VINTAGE SHIRT

25.08.2018

 

 

shirt – vintage

shorts – vintage Levis

shoes – Converse 

necklace – H&M

 

            Po kilku pracowitych tygodniach udało mi się odwiedzić moich bliskich i w końcu zrealizować długo planowany wyjazd z moimi przyjaciółkami, które znam całe życie. A nie ma nic lepszego niż spędzanie czasu z ludźmi, z którymi rozumiemy się niemal bez słów i dokładanie kolejnych cudownych momentów do puli wspomnień, które udało nam się zgromadzić przez lata. Chociaż naszym punktem docelowym był Budapeszt, spędziłyśmy dwa dni w Krakowie. I mimo, że nie da się w pełni zwiedzić tego pięknego miasta w tak krótkim czasie, udało nam się poczuć czarujący klimat tego miejsca. Pospacerowałyśmy uroczymi uliczkami na rynku i Kazimierzu (który jest zdecydowanie moją ulubioną dzielnicą Krakowa), zahaczyłyśmy o Wawel i Sukiennice i odwiedziłyśmy MOCAK. Biorąc pod uwagę, że przez cały wyjazd temperatura sięgała 30 stopni, lekka koszula i jeansowe spodenki idealnie się sprawdziły.

P.S. Mimo, że jak mówi moja przyjaciółka, ta koszula wygląda jak z lat 80. z szafy taty, jest moją nową ulubienicą (mojej mamy zresztą też, bo już zdążyła pożyczyć). 

 

 

 

            After a few busy weeks I managed to visit my loved ones and finally realize a long-planned trip with my friends who I’ve known from the beginning of my life. And there’s nothing better than spending time with people with whom you understand each other almost without words and adding new special moments to the pool of memories which you’ve garnered for years. Although our destination was Budapest, we spent two days in Cracow. And even though it’s impossible to fully explore this beautiful city in such a short time, we managed to feel the magical atmosphere of this place. We was strolling along charming streets of town square and Kazimierz (which is definitely my favorite district of Cracow) and visited Wawel, Sukiennice and MOCAK. Considering that during the trip temperature reached over 30 degrees, thin shirt and jeans shorts worked perfectly. 

P.S. Although as my friend says this shirt looks like from the 80’s taken from my dad’s wardrobe, it’s my new favourite (I think my mom’s too because she’s already borrowed it). 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Kamila Gasiecka

 

COMING BACK

26.06.2017

 

 

top – H&M

culottes – Zara

bag – vintage

shoes – Vagabond 

earrings – vintage

 

Nie było mnie tutaj tak dawno, że gdy wzięłam się za pisanie, dosłownie zabrakło mi słów (co zdarza się naprawdę rzadko biorąc pod uwagę jak dużo mówię). Przez ten miesiąc „oddechu” od blogowania, na przemian uczyłam się, czytałam skrypty, robiłam notatki, projektowałam, malowałam, szyłam, konstruowałam ubrania, montowałam filmy i w międzyczasie po prostu starałam się ogarniać otaczającą mnie rzeczywistość. I w końcu nadszedł ten moment, że uświadomiłam sobie, że nawet ja nie posiadam super mocy i że czasami po prostu muszę odpuścić. Na szczęście jedną sesję mam już za sobą, a druga dobiega końca (jutro mam ostatni egzamin, więc trzymajcie za mnie mocno kciuki) i wszystko zaczyna wracać do normy. Już nie mogę się doczekać kiedy wreszcie będę mogła nadrobić książkowe zaległości (a moja lista jest naprawdę długa), wyjść na długi spacer i po prostu chwycić aparat i robić mnóstwo zdjęć. Wam polecam to samo – weźcie głęboki oddech, pomyślcie na co macie ochotę i po prostu to zróbcie. 

P.S. Jedna rzecz na pewno się nie zmieniła przez ten miesiąc. Nadal jestem zakochana w prostych biało-czarnych ubraniach.

 

 

 

I heven’t been here so long that when I started writing I literally ran out of words (what’s really rare for me taking into account how a lot I talk). During this „no blogging” month I was alternately learning, reading scripts, making notes, designing, painting, sewing, constructing clothes, making movies and in the meantime simply trying figure out my life. And finally has come the moment when I realized that even I don’t have a super power and sometimes I just have to let go. Fortunately, one session is behind me and the other is coming to an end (tomorrow I have the last exam so keep your finger crossed for me) and everything starts to get back to normal. I can’t wait to finally catch up on reading books (and my list is really long), go for a long walk and just grab a camera and take lots of photos. Really, do the same – take a deep breath, think what you want and just do it. 

P.S. One thing has certainly not changed this month. I’m still in love with simple black and white clothes.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Natalia Szukała

STRIPES

02.05.2018

 

 

linen shirt – H&M

white jeans – Mango

trench coat – second hand 

bag – Mango

shoes – Vagabond 

sunglasses – Marc by Marc Jacobs 

watch – Marc by Marc Jacobs 

 

Jeśli chodzi o wzory to mam do nich podobne podejście jak do kolorów – im mniej, tym lepiej. Nie wiem czy to już kwestia przyzwyczajenia, wygody czy strachu przed nieznanym, ale nie oszukujmy się – nigdy nie byłam barwnym pawiem, a raczej szarym wróbelkiem. Jedynym akceptowanym przeze mnie wzorem są paski (i kwiaty, ale też bez przesady). Uwielbiam je nosić szczególnie w sezonie wiosenno-letnim. Lniana koszula w paski, białe spodnie i siateczkowa torba przypominająca sieć rybacką sprawiają, że od razu przychodzi mi na myśl morze, szum fal, piasek skrzypiący pod stopami i słońce delikatnie parzące policzki. Nic tylko spakować walizkę i złapać pociąg jadący nad morze. 

 

 

 

As you may know my approach to patterns and colours is: the less them in my wardrobe, the better. I don’t know if it’s question of habit, convenience or the fear of the unknown but let’s face it – I’ve never been a colourful peacock but rather a grey sparrow. The only pattern accepted by me are stripes (and flowers but come on). I love wearing them especially in spring-summer season. Linen striped shirt, white jeans and mesh bag looking as a  fishing net make me think about sea, the sound of  the waves, sand creaking under the feed  and sun gently burning the cheeks. Nothing but pack your suitcase and catch a train to the sea. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Gabriela Jaczewska

TREASURES

7.04.2018

 

 

coat – I’ve borrowed it from my mom

golf – H&M

trousers – H&M

shoes – Adidas Super Star

necklace – H&M

 

Często miłe zaskoczenie może nas spotkać tam, gdzie się tego w ogóle nie spodziewamy. Dla mnie takim miejscem jest szafa mojej mamy. Ilekroć do niej zajrzę, udaje mi się znaleźć jakieś skarby. Tym razem wyszperałam szary płaszczyk. Jak dla mnie jest idealny – długi, oversizowy, wiązany w pasie. Gdy go pokazałam mamie okazało się, że już od dłuższego czasu wisiał samotnie w szafie, bo ona nosiła swoje nowe płaszcze. I wtedy zdałam sobie sprawę jak wielu z nas tak robi. Kupuje nowe ubrania i nieświadomie zapomina o tych, które ma już w szafie od wielu lat. Układają się w coraz większe kupki i niepotrzebnie zalegają aż do momentu, kiedy porządki staną się nieuniknione. Mimo, że też co jakiś czas przybywa mi ubrań staram się na bieżąco je selekcjonować i oddawać te, których już nie potrzebuję. Oczywiście mam też parę ukochanych rzeczy, z którymi nie mogę się rozstać z sentymentu, ale kto z nas takich nie ma? Bardzo mnie cieszy fakt, że od kilku lat mój styl się nie zmienia (noszę w dużej części bazę i nie kupuję zwykle sezonowych trendów) i dzięki nie muszę się pozbywać aż tak wielu ubrań. Może jednak wraz z nadejściem wiosny warto by było jednak przejrzeć swoją szafę i oddać część rzeczy osobom, dla których mogłyby się stać skarbami?

 

 

We can often be surprised where we don’t even expect it. For me the place like this is my mom’s wardrobe. Every time I see inside it, I find some treasures. This time I’ve found a grey coat. It’s perfect for me – long, oversize, tied at the waist. When I’ve showed it to my mom it turned out that it’s been hanging in her closet for some time because she’s been wearing her new coats. And then I’ve realized how many of us do the same. We buy new clothes and  unconsciously forget about these ones we’ve had for many years. They’re falling into bigger and bigger pile until the tidying up is inevitable. Although every now and then I have „new” clothes I try to select them regularly and give away these ones that I don’t need any more. Obviously I have some my beloved things I can’t part with for sentimental reasons but who doesn’t have the same? I’m so happy with the fact that for some years my style hasn’t changed (I wear in large part basics and I don’t usually buy seasonal trends) and thanks for this I don’t have to get rid of so many clothes. But maybe with the coming of spring it would be worth to see inside your closet and give away some things to people for whom they could become treasures? 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Angnieszka Maciejewska

A LITTLE BIT OF GOLDEN SHINE

4.04.2018

 

 

coat – Zara

white shirt – Cubus

trousers – H&M

ankle boots – Zara

bag – Mumu

jewellery – vintage 

 

Nigdy nie byłam wielką fanką biżuterii. Gdy nadeszła specjalna okazja o wiele bardziej cieszyłam się z kwiatów pomimo tego, że po krótkim czasie zwiędły i pozostał po nich tylko pusty wazon. Ale sam fakt, że przez kilka dni pięknie się prezentowały przy moim łóżku i po całym pokoju roznosił się przyjemny zapach, sprawiał mi wiele radości. Do niedawna moją granicę tolerancji dla błyskotek stanowiły drobne srebrne kolczyki i dwa pierścionki, które i tak w końcu wylądowały na dnie kasetki. Tak naprawdę jedyną biżuterią bez której od wielu lat nie potrafię się obejść są zegarki, bez których nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania. 

 

Po tak długim czasie znam siebie na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że aby przekonać się do pewnych rzeczy potrzebuję się po prostu z nimi oswoić. Staram się nie skreślać niczego zanim tego nie spróbuję. Biorąc pod uwagę, że noszę zazwyczaj proste ubrania, postanowiłam dać biżuterii szansę i urozmaicać w ten sposób moje codzienne zestawy. I muszę przyznać, że chyba się powoli zakochuję. Nie w tych pokaźnych kamieniach i zdobieniach. Ale w tych najprostszych minimalistycznych formach. Mój entuzjazm wzrósł jeszcze bardziej po wizycie w Rosa Chains Store. Nie przesadzę mówiąc, że gdybym mogła, wykupiłabym conajmniej połowę sklepowego asortymentu. Koniecznie zajrzyjcie na ich stronę internetową, a sami się przekonacie ile piękna kryje się w biżuterii tej marki. 

 

 

I’ve never been a big fan of jewelry. When a special occasion has come I was more happy for getting some flowers although they withered after a short period of time and an empty vase was the only thing I’ve left of them. But the fact that they’ve looked so beautiful and smelt so pleasantly for some days has made me so happy. Until recently my tolerance limit for jewelry has been set by small silver earrings and two rings which in the end were at the bottom of my casket. Actually the only jawellery I can’t go on without are watches.

After a long time I know myself well enough to know that I need some time to get used to something to deal with it. I try not to cross anything before trying. Taking into account that I wear mostly simple clothes I decided to give jewelry a chance and combine it with my daily outfits. I have to admit that I’m falling in love with it. Not with the big gemstones but with minimalistic forms. My enthusiasm has risen more after a visit in Rosa Chains Store. I won’t go too far by saying that if I could, I would buy at least a half of the shop assortment. Visit its website and you’ll see for yourself how much beauty there’s in this brand’s jewelry.  

 

 

 

 

 

 

fot. Natalia Oumedjebeur 

 

Miłego wieczoru! / Have a nice evening!

The Perfect Outfit #7

29.03.2018

 

 

 

 

 

trench coatMango

blouseArket

trousersZara

bag Mango

shoesAdidas Superstar

ringRosa Chains 

sunglassesBurberry

 

 

W dzisiejszym The Perfect Outfit same klasyki – czarna crewneck, spodnie z lekko rozszerzanymi nogawkami, torba shopper i białe sneakersy. Aby nie było zbyt prosto do całości dobrałam klasyczny trencz w kolorze khaki, złoty pierścionek i duże okulary. W ostatnim czasie taki zestaw mogłabym nosić codziennie.

***

In today’s The Perfect Outfit serie there are some classics – black crewneck, trousers with expanded legs, shopper bag and white sneakers. That wouldn’t be too simple I added a classic khaki trench coat, golden ring and big glasses. Recently I could wear this combo every single day. 

Miłego wieczoru! / Have a nice evening!

TEDDY BEAR

20.02.2018

coat – Zara

jeans – Zara

sweater – H&M 

shoes – Vagabond

bag – Mumu

belt – vintage

earrings – & Other Stories 

 

Czy też miewacie takie dni, że najchętniej od razu po przebudzeniu schowalibyście się przed całym światem? Najlepiej byłoby za pomocą czarodziejskiej różdżki wymazać sobie z pamięci listę zadań do wykonania i nieświadomym obowiązków zanurzyć się w miękkiej  pościeli i przespać cały dzień. Ja to znam aż za dobrze i jestem przekonana, że Wy też. I nie wiadomo ile poradników motywacyjnych byśmy nie przeczytali, takich dni nie da się uniknąć. Każdy z nas ma prawo czuć się czasami zmęczonym. W takich chwilach, kiedy wyjścia z domu nie da się ominąć, wybieram tzw. „ubraniowe zestawy awaryjne”. Najczęściej wiąże na czubku głowy niedbałego koka, komponuję na szybko total black look (nie wiem jak Wy, ale jestem przekonana, że trzeba by było się nieźle postarać, żeby źle wyglądać w czarnych ubraniach) i otulam się ciepłym płaszczem. I mimo tego, że brak mi chęci, jestem gotowa do stawienia czoła rzeczywistości.

Have you sometimes a day when right after waking up the only thing you want is to hide from the world? It would be the best to have a magic wand to get out of your mind a list of job to do and being unaware of duties sleep all day covered with a soft bedding. I know it all too well and I’m sure you know it too. And we could read even a hundred motivational guides and we wouldn’t avoid days like those. Everyone can be tired. In this situation when I can’t avoid leaving my home, I choose so-called „emergency outfits”. Usually I make a messy bun, combine a fast total black look (I don’t what about you but I think someone should make a really big effort to looks bad in black clothes) and wear a warm coat. And despite the lack of willingness I’m ready to deal with reality. 

 

 

Nie należę do wyprzedażowych łowców. Zatłoczone sklepy pełne porozrzucanych ubrań, długie kolejki do przymierzalni i kas, zestresowani ludzie – wolę unikać takich sytuacji. O wiele bardziej lubię zakupy przez internet. Właśnie w ten sposób na ostatnim kroku wyprzedaży udało mi się upolować przeceniony o 70% dwustronny płaszczyk z Zary. Mogę go nosić jako kożuch z grubą mięciutką podszewką, a gdy tylko mam ochotę wystarczy wywrócić go na drugą stronę i otrzymuję futerkowy płaszcz. Nie ma nic lepszego niż wielofunkcyjne ubranie. A jeśli jest jeszcze wygodne i ładne to czego chcieć więcej? 

I’m not a sale hunter. Crowded shops full of scattered clothes, long queues to the cash and fitting rooms, stressed people – I prefer to avoid situations like this. Much more I like online shopping. This way on the last sale step I bought with 70% discount a double-sided coat from Zara. I can wear it as a sheepshin coat with soft lining and if I want to I can turn it inside out and I get a fur coat. There’s nothing better than multifunctional clothes. And if they are comfortable and beautiful too, what more do you want? 

 

 

 

 

 

fot. Natalia Oumedjebeur 

BLACK & WHITE

01.02.2018

coat – Zara

scarf – H&M

sweater – made by my grandma

skirt – H&M

high boots – Stradivarius

bag – Mumu

jewellery – vintage

sunglasses – TK Maxx

 

 

Styczeń minął w mgnieniu oka. Aż trudno uwierzyć, że zaczynamy kolejny miesiąc. Mimo, że przeraża mnie to jak szybko płynie czas to cieszę się, że dni są coraz dłuższe i cieplejsze. A po tak długim okresie deszczu, nie mogę się doczekać, kiedy na dobre zawita do nas słońce. 

Jeśli chodzi o dzisiejszy look, postawiłam na moje ulubione kolory czyli czerń i biel. Całość wykończyłam lekkim złotym akcentem w postaci biżuterii. Jestem typem zmarzlucha, który zimą ubiera się tak, żeby było mu ciepło (dla zobrazowania – jeśli widzieliście na ulicy eskimosa – emu, puchowa kurtka, czapka, ogromny szal podciągnięty pod nos, duże wełniane rękawiczki i obowiązkowo spodnie – to byłam prawdopodobnie ja). Dlatego, gdy tylko pojawiła się okazja i słońce wyjrzało zza chmur, z chęcią wyciągnęłam z szafy spódniczkę. Biorąc pod uwagę, że pozostałe elementy – płaszcz, szal, kozaki, torebka i okulary też były czarne, postanowiłam całość przełamać białym, grubym swetrem, który jest najcieplejszy i najcenniejszy z całej mojej kolekcji, bo zrobiła go dla mnie moja babcia. Mimo, że mam na sobie ubrania zaliczane do „bazy”, to myślę, że całość prezentuje się dość ciekawie. 

***

January passed in the blink of an eye. It’s hard to believe that it’s beginning of new month. Although it scares me how fast time passes, I’m really glad that days are longer and warmer. And after a long time of rain, I look forward to sun.

When it comes to today’s look, I’ve chosen my favorite colors – black and white. A whole I finished with delicate golden jewellery. I’m a type of chilly person who in winter dress in the way to make herself feel warm (to illustrate – if you had seen on the street an eskimo – emu shoes, down jacket, hat, big scarf covering a half of face, wool gloves and absolutely trousers – it would have been probably me). So as soon as there has come an opportunity and the sun came out from behind the clouds, I got out of my closet a skirt. Taking into account that other elements – coat, scarf, boots, bag and sunglasses were black, I decided to wear white sweater which is the warmest and the most precious of my whole collection because it was made by my grandma. Although I’m wearing clothes we can class as basics I think the total look looks pretty cool.  

 

 

fot. Gabriela Jaczewska

CAPSULE WARDROBE

25.01.2018

Wraz z nadejściem nowego roku przygotowałam kilka nowych pomysłów na bloga. Jedna z nowych serii rusza już dziś i nazwałam ją CAPSULE WARDROBE. Postaram się raz w tygodniu wstawiać wpis z kolejnymi elementami, które tworzą moją codzienną ubraniową bazę wraz z propozycjami fasonów dostępnych w obecnych kolekcjach.

 

CAPSULE WARDROBE czyli najprościej mówiąc szafa w kapsułce. Głównym założeniem jest stworzenie garderoby, w której będzie się znajdowała niewielka liczba ubrań, ale będą dobrane w taki sposób, aby można było je łączyć w różne zestawy. Nie uważam się za jakąś specjalistkę w tej dziedzinie, ale podzielę się z wami rozwiązaniami, które sprawdziły się w moim przypadku.

Oto kilka z nich:

  1. Zastanów się w jakich ubraniach się najlepiej czujesz i które najczęściej nosisz. 
  2. Przygotuj bazę, do której będziesz mogła wprowadzić bardziej „odważne” elementy. 
  3. Możesz sobie przygotować już gotowe zestawy i zapisać pomysły w notatniku. 
  4. Znajdź oddzielne miejsce w szafie, gdzie umieścisz swoje niezbędniki na dany sezon. Dzięki temu pozbędziesz się problemu porannych poszukiwań białego t-shirta czy czarnego swetra pośród pozostałych ubrań.
  5. Biorąc pod uwagę nasz klimat, co sezon twórz sobie nową bazę, albo żeby ułatwić sobie życie, wymieniaj poszczególne elementy (wiadomo, że nasze ulubione „blue jeans” czy białą koszulę możemy nosić niemal przez 3/4 roku, natomiast białą lnianą sukienkę tylko latem).

Jeśli się zastanawiacie dlaczego warto stworzyć CAPSULE WARDROBE, podam Wam kilka sensownych argumentów:

  • Mamy z głowy problem pod tytułem „Nie mam się w co ubrać”, bo nawet jeśli nie mamy pomysłu, możemy sięgnąć do naszej kapsułkowej szafy i zawsze znajdziemy zestaw, który nie tylko będzie na nas dobrze leżał, ale przede wszystkim będziemy się w nim dobrze czuły.
  • Poznajemy siebie i odkrywamy swój własny styl. Selekcjonowanie ubrań sprawia, że zauważamy, w czym się najlepiej czujemy i jakie kolory i fasony do nas najlepiej pasują.
  • Oszczędzamy czas, który kiedyś marnowałyśmy na stanie przed szafą i przymierzanie niezliczonej ilości rzeczy (czasami wychodząc z domu z marnym efektem).
  • Oszczędzamy pieniądze, bo jeśli zdamy sobie sprawę, że mamy w szafie wszystko czego nam potrzeba to po co kupować więcej? 

 

Mam nadzieję, że mój wpis choć trochę Was zainspirował do działania. Trzymam za Was mocno kciuki, żeby udało Wam się stworzyć spójną, wygodną i funkcjonalną Capsule Wardrobe. 

***

With the arrival of new year I prepared some new ideas for my blog. One the the new series is coming today and I called it CAPSULE WARDROBE. Once a week I’ll try to put a post with another elements which are my daily basics with propositions of ones available in current collections. 

CAPSULE WARDROBE 

The main principle of Capsule Wardrobe is to create a wardrobe in which would be a small amount of clothes but they would be matched that way we could combine they in many different ways. I don’t actually think I’m a specialist in this area but I’ll share with you some solutions which work out in my case. There they are:

  1. Think about in which clothes you feel the best and which you wear most commonly.
  2. Prepare „base” to which you could add some new courageous elements.
  3. You could prepare some complete outfits and note your ideas in notebook.
  4. Find a separated place in your wardrobe where you could put your essentials for particular season. Thanks to this fact you’ll avoid a problem of morning looking for a white t-shirt or a black sweater among other clothes. 
  5. Taking into account the climate of our country, every season create a new „base” or to make your life easier, replace individual components (as we all know, we could wear our favorite blue jeans or a white shirt for almost 3/4 of a year but a white linen dress only in the summer).

If you think about why it’s worth to create a Capsule Wardrobe, I have some sensible arguments:

  • You’ll get over with „I have nothing to wear” problem because even when you don’t have any idea, you could look to the capsule wardrobe and you’ll always find an outfit which would not only look good on you but you would feel so good in it too. 
  • You’ll have a chance to explore yourself and find your own style. Selection of clothes will make you see in which ones you look good and which colors and cuts fit you the best.
  • You’ll save some time which you’ve wasted for standing in front of your wardrobe and trying on countless clothes (sometimes leaving your house with a poor effect).
  • You’ll save some money because when you realize you have all you need in your wardrobe you’ll ask yourself why buying something more? 

I hope my post inspired you even just a bit. I keep my fingers crosses for you that you’ll managed to create a consistent, comfortable and functional Capsule Wardrobe. 

 

 

Merry Christmas

23.12.2017

dress – Mango / shoes – New Look / watch – vintage

Do Świąt pozostało już niewiele czasu. Większość z nas jest w trakcie przygotowywania wigilijnych przysmaków, sprzątania i ozdabiania mieszkania, robienia ostatnich zakupów i pakowania prezentów dla bliskich. Pośród pierników, choinek i pierogów chyba ostatnią rzeczą o której myślimy jest to, w co się ubierzemy w świąteczne dni. Jeśli o mnie chodzi w takich sytuacjach stawiam na klasykę. Nie lubię przesady, dlatego na wigilijny wieczór wybrałam czarną aksamitną sukienkę o dość prostym kroju, czarne kryjące rajstopy i lakierowane szpilki. Nie przepadam za noszeniem biżuterii, dlatego pozostałam przy małym złotym zegarku na pasku. Podczas spotkań z rodziną powinniśmy się czuć się swobodnie, dlatego myślę, że nie ma co przesadzać ze strojem. Może mała czarna nie jest najbardziej odkrywczym rozwiązaniem, ale za to zawsze sprawdzonym i możemy mieć pewność, że nie przyćmi uśmiechu na naszej twarzy i blasku w oczach w te radosne świąteczne dni.

***

There’s very little time left to Christmas. Most of us is in the process of preparing Christmas dishes, cleaning and decorating a flat, doing last shopping and packing presents for the loved ones. Among gingerbread cookies, Christmas trees and dumplings probably the last thing we thing about is what to wear in Christmas days. When it comes to me I will choose the classics. I don’t like exaggeration so in Christmas Eve I will wear black velvet dress, black covering tights and enamel heels. I’m not a fan of jewellery so I will stick to vintage small golden watch on a belt. During a family meeting we should get comfortable so I think we shouldn’t overdo our outfits. Maybe a little black dress isn’t a revealing idea but it’s always a good one and we can be sure that it won’t outshine a smiles on our faces and shine in our eyes in these happy days of Christmas.

***

 

 

fot. Natalia Oumedjebeur