VINTAGE SHIRT

25.08.2018

 

 

shirt – vintage

shorts – vintage Levis

shoes – Converse 

necklace – H&M

 

            Po kilku pracowitych tygodniach udało mi się odwiedzić moich bliskich i w końcu zrealizować długo planowany wyjazd z moimi przyjaciółkami, które znam całe życie. A nie ma nic lepszego niż spędzanie czasu z ludźmi, z którymi rozumiemy się niemal bez słów i dokładanie kolejnych cudownych momentów do puli wspomnień, które udało nam się zgromadzić przez lata. Chociaż naszym punktem docelowym był Budapeszt, spędziłyśmy dwa dni w Krakowie. I mimo, że nie da się w pełni zwiedzić tego pięknego miasta w tak krótkim czasie, udało nam się poczuć czarujący klimat tego miejsca. Pospacerowałyśmy uroczymi uliczkami na rynku i Kazimierzu (który jest zdecydowanie moją ulubioną dzielnicą Krakowa), zahaczyłyśmy o Wawel i Sukiennice i odwiedziłyśmy MOCAK. Biorąc pod uwagę, że przez cały wyjazd temperatura sięgała 30 stopni, lekka koszula i jeansowe spodenki idealnie się sprawdziły.

P.S. Mimo, że jak mówi moja przyjaciółka, ta koszula wygląda jak z lat 80. z szafy taty, jest moją nową ulubienicą (mojej mamy zresztą też, bo już zdążyła pożyczyć). 

 

 

 

            After a few busy weeks I managed to visit my loved ones and finally realize a long-planned trip with my friends who I’ve known from the beginning of my life. And there’s nothing better than spending time with people with whom you understand each other almost without words and adding new special moments to the pool of memories which you’ve garnered for years. Although our destination was Budapest, we spent two days in Cracow. And even though it’s impossible to fully explore this beautiful city in such a short time, we managed to feel the magical atmosphere of this place. We was strolling along charming streets of town square and Kazimierz (which is definitely my favorite district of Cracow) and visited Wawel, Sukiennice and MOCAK. Considering that during the trip temperature reached over 30 degrees, thin shirt and jeans shorts worked perfectly. 

P.S. Although as my friend says this shirt looks like from the 80’s taken from my dad’s wardrobe, it’s my new favourite (I think my mom’s too because she’s already borrowed it). 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Kamila Gasiecka

 

COMING BACK

26.06.2017

 

 

top – H&M

culottes – Zara

bag – vintage

shoes – Vagabond 

earrings – vintage

 

Nie było mnie tutaj tak dawno, że gdy wzięłam się za pisanie, dosłownie zabrakło mi słów (co zdarza się naprawdę rzadko biorąc pod uwagę jak dużo mówię). Przez ten miesiąc „oddechu” od blogowania, na przemian uczyłam się, czytałam skrypty, robiłam notatki, projektowałam, malowałam, szyłam, konstruowałam ubrania, montowałam filmy i w międzyczasie po prostu starałam się ogarniać otaczającą mnie rzeczywistość. I w końcu nadszedł ten moment, że uświadomiłam sobie, że nawet ja nie posiadam super mocy i że czasami po prostu muszę odpuścić. Na szczęście jedną sesję mam już za sobą, a druga dobiega końca (jutro mam ostatni egzamin, więc trzymajcie za mnie mocno kciuki) i wszystko zaczyna wracać do normy. Już nie mogę się doczekać kiedy wreszcie będę mogła nadrobić książkowe zaległości (a moja lista jest naprawdę długa), wyjść na długi spacer i po prostu chwycić aparat i robić mnóstwo zdjęć. Wam polecam to samo – weźcie głęboki oddech, pomyślcie na co macie ochotę i po prostu to zróbcie. 

P.S. Jedna rzecz na pewno się nie zmieniła przez ten miesiąc. Nadal jestem zakochana w prostych biało-czarnych ubraniach.

 

 

 

I heven’t been here so long that when I started writing I literally ran out of words (what’s really rare for me taking into account how a lot I talk). During this „no blogging” month I was alternately learning, reading scripts, making notes, designing, painting, sewing, constructing clothes, making movies and in the meantime simply trying figure out my life. And finally has come the moment when I realized that even I don’t have a super power and sometimes I just have to let go. Fortunately, one session is behind me and the other is coming to an end (tomorrow I have the last exam so keep your finger crossed for me) and everything starts to get back to normal. I can’t wait to finally catch up on reading books (and my list is really long), go for a long walk and just grab a camera and take lots of photos. Really, do the same – take a deep breath, think what you want and just do it. 

P.S. One thing has certainly not changed this month. I’m still in love with simple black and white clothes.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot. Natalia Szukała

PERFECT IMPERFECTIONS

19.04.2018

 

 

trench coat – vintage

shirt – Cubus

jeans – Mango

bag – vintage ( inherited from my great-grandmother, she bought it for her son’s weeding in 1970) 

ankle boots – Reserved 

watch and earrings – vintage

 

 

O mojej miłości do „staroci” wiecie już dawno. Na tą piękną synagogę z dzisiejszych zdjęć trafiłam już w zeszłe wakacje. Wykorzystałam ją nawet do jednego z moich letnich postów. Odpadający tynk, pokryte lekko mchem ściany, które już dawno przestały być białe, schodząca z drzwi farba nie czynią jej ani trochę mniej piękną. Wręcz przeciwnie, dla mnie jest jeszcze piękniejsza i bliższa mojemu sercu właśnie ze względu na te drobne niedoskonałości. Bo kto z nas jest doskonały? Nikt. I czasami właśnie te niedoskonałości, świadczą o naszej wyjątkowości. To, co z pozoru jest doskonałe może w rzeczywistości okazać się surowe i puste. Dobrze się na to patrzy, ale brakuje mu „tego czegoś”. Weźmy natomiast tą „starą, brzydką” synagogę. Jeśli spojrzymy na nią w słoneczny dzień, kiedy promienie słońca odbijają się od okien i rzucają na ściany światłocienie, kiedy dotkniemy pięknej mosiężnej klamki, efekt jest fascynujący.

 

 

You’ve known about my love to „old” things for a long time. This beautiful synagogue from today’s photographs I stumbled on last holiday. I used it to one of my summer posts too. Coming off the walls plasters, walls (which haven’t beed white for a long time) covered with the moss, peeling paint from the doors – all these things don’t make this synagogue a bit less pretty. Quite the opposite – for me they make it more beautiful precisely because of these imperfections. Because who is perfect? Nobody. And sometimes exactly these imperfections make us more special. What is apparently perfect at first sight can prove empty in reality. It’s nice to look at it but it lacks „this something”.  And now lets look at this „old and ugly” synagogue. When we look at it in a sunny day when the sunlight bumps off the windows and casts chiaroscuros on the walls, when we touch a beautiful brass door-handle the effect is stunning. 

 

 

 

 

 

fot. Agnieszka Maciejewska 

 

Miłego dnia! / Have a nice day! 

 

A LITTLE BIT OF GOLDEN SHINE

4.04.2018

 

 

coat – Zara

white shirt – Cubus

trousers – H&M

ankle boots – Zara

bag – Mumu

jewellery – vintage 

 

Nigdy nie byłam wielką fanką biżuterii. Gdy nadeszła specjalna okazja o wiele bardziej cieszyłam się z kwiatów pomimo tego, że po krótkim czasie zwiędły i pozostał po nich tylko pusty wazon. Ale sam fakt, że przez kilka dni pięknie się prezentowały przy moim łóżku i po całym pokoju roznosił się przyjemny zapach, sprawiał mi wiele radości. Do niedawna moją granicę tolerancji dla błyskotek stanowiły drobne srebrne kolczyki i dwa pierścionki, które i tak w końcu wylądowały na dnie kasetki. Tak naprawdę jedyną biżuterią bez której od wielu lat nie potrafię się obejść są zegarki, bez których nie wyobrażam sobie normalnego funkcjonowania. 

 

Po tak długim czasie znam siebie na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że aby przekonać się do pewnych rzeczy potrzebuję się po prostu z nimi oswoić. Staram się nie skreślać niczego zanim tego nie spróbuję. Biorąc pod uwagę, że noszę zazwyczaj proste ubrania, postanowiłam dać biżuterii szansę i urozmaicać w ten sposób moje codzienne zestawy. I muszę przyznać, że chyba się powoli zakochuję. Nie w tych pokaźnych kamieniach i zdobieniach. Ale w tych najprostszych minimalistycznych formach. Mój entuzjazm wzrósł jeszcze bardziej po wizycie w Rosa Chains Store. Nie przesadzę mówiąc, że gdybym mogła, wykupiłabym conajmniej połowę sklepowego asortymentu. Koniecznie zajrzyjcie na ich stronę internetową, a sami się przekonacie ile piękna kryje się w biżuterii tej marki. 

 

 

I’ve never been a big fan of jewelry. When a special occasion has come I was more happy for getting some flowers although they withered after a short period of time and an empty vase was the only thing I’ve left of them. But the fact that they’ve looked so beautiful and smelt so pleasantly for some days has made me so happy. Until recently my tolerance limit for jewelry has been set by small silver earrings and two rings which in the end were at the bottom of my casket. Actually the only jawellery I can’t go on without are watches.

After a long time I know myself well enough to know that I need some time to get used to something to deal with it. I try not to cross anything before trying. Taking into account that I wear mostly simple clothes I decided to give jewelry a chance and combine it with my daily outfits. I have to admit that I’m falling in love with it. Not with the big gemstones but with minimalistic forms. My enthusiasm has risen more after a visit in Rosa Chains Store. I won’t go too far by saying that if I could, I would buy at least a half of the shop assortment. Visit its website and you’ll see for yourself how much beauty there’s in this brand’s jewelry.  

 

 

 

 

 

 

fot. Natalia Oumedjebeur 

 

Miłego wieczoru! / Have a nice evening!

DAILY LOOK – TRENCH COAT AND WHITE SNEAKERS

24.03.2018

 

 

trench coat – second hand

mom jeans – Pull & Bear 

blouse – New Look

seakers – Adidas Superstar 

bag – Mango 

belt – vintage 

watch – Marc by Marc Jacobs 

 

Chociaż według kalendarza już od kilku dni mamy wiosnę, wychodząc na dwór ciężko mi w to uwierzyć. Mimo tego, że czasami przez okna wpadają do mojego pokoju lekkie promienie słońca i już rozbudza się we mnie nadzieja na miły i przyjemny spacer, czuję rozczarowanie, kiedy tylko wystawię nos za drzwi. Bo niestety jak to w życiu bywa, piękna okładka nie zawsze oznacza równie satysfakcjonującą zawartość. I to, że świeci słońce, nie oznacza, że nie przyjdzie się nam zmierzyć z wiatrem i mrozem.  Pomimo tego staram się już powoli opuszczać mój bezpieczny azyl i „odstawiać” typowo zimowe części garderoby (nie wiem czy to przez to, że naiwnie próbuję przywołać w ten sposób wiosnę, czy mam już po prostu dosyć ciągłego zakładania na siebie tony ubrań). Tak więc mój ukochany trencz i sneakersy (białe Superstary to mój ulubiony model, do tego stopnia, że kupiłam już drugą parę – są bardzo wygodne i uniwersalne) znowu zajęły zaszczytne miejsce wśród najczęściej noszonych przeze mnie elementów garderoby. I mimo, że w przyszłym tygodniu znowu będę musiała je zastąpić ciepłym płaszczem i kozakami, jest mi ciepło na sercu, że mogłam się nimi chociaż trochę nacieszyć. I wiecie co, jako, że ostatnio jestem zorientowana w pogodzie niczym pełnoetatowa pogodynka, pocieszę was, że jeszcze tylko tydzień i już na dobre pożegnamy zimę. Trzymajcie się ciepło. 

P.S. Jeśli macie ochotę chociaż na chwilę przenieść się w ciepłe miejsce pełne słońca, bujnej roślinności i soczystych brzoskwiń, koniecznie przeczytajcie książkę „Call me by your name” André Acimana (albo obejrzyjcie film na jej podstawie). Zabierze was w podróż do słonecznej Italii, gdzie będziecie mieli okazję zaznać prawdziwego la dolce vita. Kartka po kartce, nie tylko zagłębicie się w niezwykłą relację łączącą głównych bohaterów, ale także poznacie ich świat. Zapragniecie razem z nimi leżeć na trawie i czytać książki, zbierać owoce, kąpać się w stawie i przechadzać się pośród zielonych zagajników, które na swoich obrazach uwiecznił Monet.

 

 

Although according to the calendar it’s been spring for a few days, when I go outside I can’t believe that. Even though sometimes the sunlight comes through the window of my room and to my heart comes a hope for pleasure walk I’m very disappointed as soon as I set my foot outside. Beautiful cover doesn’t always mean such a rewarding content and that’s just a way it is. And  as you can see the sunshine doesn’t mean that you won’t have to face the wind and frost. Although I’m trying to leave my safe refuge and hide typical winter clothes (I don’t know if that’s because I’m foolishly trying to summon spring or I just can’t stand wearing tons of clothes on myself). So my beloved trench coat and sneakers (white Superstar is my favorite so I bought the second pair – they are very comfortable and universal) have taken the honorable place among „my frequently worn garments”. And although next week I’ll have to replace them with a warm coat and high boots I’m glad I could wear them even just for a few days. And guess what? As recently I’ve been oriented in weather as a full-time weather girl, I can comfort you that it’s just one more week and we’ll say goodbye to winter for good. Stay warm!

 

 

P.S. If you’d like to even just for a while move to the warm place full of sunshine, lush vegetation and juicy peaches, necessarily read a book „Call me by your name” by André Aciman (or see the film based on it). It’ll take you take you on a journey to the sunny Italy where you’ll have an opportunity to experience la dolce vita. Page after page you will not only dig deep into unusual relationship between the main characters but also you’ll see their world as they could see it. You’ll want to lay with them on the grass and read books, pick fruits, swim in the pond and taking walks through green groves which were captured by Monet on his paintings.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

fot.  Natalia Oumedjebeur 

Perfect Outfit #5

3.12.2017

 

coat – COS

trousers – Zara

golf – COS

earrings – YES

ankle boots – Zara

bag – Chylak

belt – Uterque

 

Witam Was już w grudniu. W dzisiejszym wpisie z cyklu Perfect Outfit same klasyki – długi płaszcz, czarny wełniany golf, kraciaste cygaretki i proste dodatki – niewielka lakierowana torebka i botki na średnim obcasie. Prosty zestaw, ale myślę, że pasek w stylu vintage i złote kolczyki koła sprawiają, że nie jest nudny. Sprawdziłby się idealnie na dni pod tytułem „nie wiem co na siebie włożyć”. Miłego niedzielnego wieczoru!

***

Hello in December! To today’s Perfect Outfit post I’ve chosen some classics –  long coat, black wool golf, checked trousers and simple details – small enamel purse and middle-heel ankle boots. Simple look but I think that vintage belt and golden hoop earrings make it interesting. It would be perfect for the „I don’t know what to wear” days. Have a nice Saturday evening!

 

PHOTO SHOOT

03.09.2017

photo: Jan Wasiuchnik

stylist: Dominika Maciejewska

makeup: Katarzyna Wysk

assistant: Antoni Kalinkowski

model: Dominika Drozdowska / Model Plus

vintage: New Lady In Town

Wreszcie po dwudziestu latach doszłam do bardzo ważnego wniosku, że najlepsze doświadczenia w moim życiu przyszły niespodziewanie. Mimo tego, że czasami lubię sobie poplanować, zazwyczaj większość moich planów można by zgnieść jak kartkę papieru i wyrzucić do kosza, a właśnie te nieplanowane momenty oprawić w ramkę i zawiesić na ścianie. Ostatni rok był dla mnie bardzo łaskawy jeśli chodzi o stawianie przede mną nowych wyzwań. A jako, że należę do grupy ludzi, którzy nie lubią marnować szans, które stawia przed nimi los, starałam się je wykorzystywać ma maksa. I tym razem życie mnie zaskoczyło. Kto by pomyślał, że kiedykolwiek będę miała okazję sprawdzić się w roli stylistki? Na pewno nie ja. Nigdy nawet by mi to przez myśl nie przeszło. Ale podjęłam wyzwanie i jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam wziąć udział w tym wspaniałym projekcie.

***

Finally after twenty years I came to a very important conclusion that the best experiences in my life came unexpectedly. Despite the fact that sometimes I like planning, usually most of my plans I could crush as a piece of paper and throw away and actually these unplanned moments I could put in a frame and hang on the wall. Last year was for me very gracious when it comes to challenging me. And since I’m the one who don’t like wasting chances, I’ve tried to use them for full. And this time the life suprised me again. Who knew that I would ever have the opportunity to stylize a photo shoot? Not me for sure. But I took the challenge and I’m very happy that I could take part in this amazing project.

Dajcie znać w komentarzach jak Wam się podoba. Miłego wieczoru!

Let me know in comments what do you think about photos. Have a nice evening!

GIVE YOURSELF SOME TIME

18.07.2017

choker – DIY / blouse – H&M / belt – vintage / mom jeans – Pull&Bear / shoes – Stradivarius / bag – vintage / watch – vintage

Dużo czasu minęło zanim zrozumiałam co mi się tak naprawdę podoba i w czym dobrze wyglądam. Teraz często łapię na się na tym, że wchodząc do sklepu zwracam uwagę na ubrania, które od dłuższego czasu były na mojej liście zakupów albo mam już podobne w szafie. Myślę, że udało mi się w pewnym stopniu odnaleźć swój styl. To, co najbardziej mi w tym pomogło to danie sobie czasu. Nie ma nic gorszego niż robienie czegoś na siłę. Dlatego na zakupy wybieram się tylko wtedy, kiedy mam na to ochotę i nie muszę się nigdzie spieszyć. Najczęściej wchodzę do maksymalnie trzech-czterech sklepów, bo całodzienne chodzenie po galerii nie sprawia mi żadnej przyjemności. Kolejnym ważnym punktem jest nie ograniczanie się. Nie warto z góry zakładać, że będziemy w czymś źle wyglądali. Często mam tak, że przymierzam coś z ciekawości, żeby tylko sprawdzić czy dany fason, kolor, wzór czy długość mi odpowiadają. Bo jak inaczej się przekonać w czym dobrze wyglądamy albo jak się w danej rzeczy czujemy? I ostatni ważny punkt to zbudowanie bazowej garderoby. Kiedyś miałam w szafie sporo ładnych ubrań, ale nie wiedziałam z czym je zestawiać. Dopiero kiedy zaczęłam kupować proste, w stonowanych kolorach, tworzenie codziennych outfitów przestało stanowić dla mnie wyzwanie.

***

So much time moved on before I realised what I really like and in which clothes I look good. I’ve seen that during the shopping I pay my attention to things which were on my must-have list for a long time or I have the same ones in my wardrobe. I think I menaged to find my own style. What helps me a lot in that was giving myself some time. There’s nothing worst than doing something by force. So I go shopping just when I want to and I don’t have to rush. I often come to three-four shops because all-day shopping doesn’t give me any pleasure. The another important thing is no giving yourself any limits. It’s not worth to estimate in advance that you’ll look bad in something. I often try on clothes out of curiosity to check if some styling, colour, pattern or length looks good on me. How in another way can you find out in which clothes you look and feel well? And finally the main thing is to built a base wardrobe. Some time ago I had a lot of beautiful things but I had no idea how to combine them. Just when I’ve started buying simple clothes in tone colours, creating daily outfits became easy.

fot. Agnieszka Maciejewska

P.S. Mam dla Was pewną informację. Kilka dni temu powstała strona mojego bloga na Facebooku. Jeśli macie ochotę to zapraszam do polubienia i obserwowania https://www.facebook.com/girlinablackhat/.

Miłego wieczoru!

***

P.S. I have an information for you. Since few days The Girl in a Black Hat is on Facebook. If you want, follow me (https://www.facebook.com/girlinablackhat/) . Have a nice evening!

 

 

VINTAGE DENIM JACKET

10.05.2017

hat – Stradivarius / jacket -vintage / t-shirt – H&M / skirt – sewed by me / ankle boots – Vagabond

Chyba każdy ma w szafie kilka swoich „niezbędników”. Do mojej listy w zeszłym roku dołączyła denimowa kurtka. Za każdym razem, gdy potrzebuję czegoś mniej eleganckiego niż marynarka, ale bardziej wyjściowego niż bluza z kapturem, to okrycie okazuje się świetnym rozwiązaniem. W moim rodzinnym domu szafa na korytarzu pełni funkcję „przechowalni” na ubrania, których nie nosimy przez dłuższy czas i w życiu bym się nie spodziewała, że kryje aż tak wiele skarbów. Podczas zeszłorocznych letnich porządków wśród sterty zakurzonych rzeczy znalazłyśmy z siostrą trzy jeansowe kurtki. Ja przygarnęłam lekko spraną oversizową, a Marysia wzięła dwie pozostałe. Jak się później okazało kiedyś nosiła je moja mama.

Zeszłe lato należało właśnie do denim jackets. Podczas robienia zakupów w sieciówkach co chwilę natykałam się na kurtki podobne do mojej.  Nie brakowało ich również na wybiegach. Projektanci najczęściej zestawiali je z sukienkami boho i w total looku ze spódniczką lub spodniami. To niebywałe jak moda zatacza koło. Co chwilę pojawiają się nowe trendy, aby później na kilka sezonów „zapaść w sen” i obudzić się za kilka lat. Przykładem jest właśnie jeansowa kurtka. Kiedy moja mama schowała ją na dno szafy, pewnie przez myśl jej nie przeszło, że za kilkanaście lat będzie to jedno z moich ulubionych ubrań.

Probably everyone has some „must-haves” in his wardrobe. Last year to my list joined a denim jacket. Every time I need something less elagant than blazer but more chic than hoodie I put on me this kind of outerwear. In my family house the wardrobe in the hall is like a ”repository” for clothes which we haven’t worn for a long time. I’d never expect that it hides so many treasures inside. During last year’s summer-cleaning among pile of dusty clothes me and my sister found three vintage denim jackets. I took a little faded oversize one and my sister took the other ones. Later it turned out that at some time they belonged to my mom.

Last summer belonged exactly to denim jackets. During a shopping in popular chain stores I often saw jackets which was looking very similar to mine. They appeared on catwalks too. Fashion designers most often joined them with boho dresses and in total look with skirt or trousers. It’s incredible how fashion goes round in circles. Every now and again come new trends, then they „hibernate” and finally wake up in a few years. The perfect example is a denim jacket. When my mom put it on the bottom of  wardrobe, she probably didn’t think that after several years it would be one of my favourite clothes.

fot. Agnieszka Maciejewska

Poniżej przygotowałam dla was kilka modeli denimowych kurtek, które w ostatnim czasie najbardziej mi się spodobały. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie. Miłego wieczoru!

I prepared for you some propositions of denim jackets from popular chain stores. I hope you’ll find something for you. Have a nice evening!

Stradivarius

Pull&Bear

Pull&Bear

H&M

Mango

Mango

Bershka